KONKURENCJA A ETYKA – CZY MOGĄ IŚĆ W PARZE?
Żyjąc w społeczeństwie konsumpcyjnym, nie sposób nie wiedzieć, czym jest konkurencja i w jakich warunkach ma ona miejsce. Uświadamiamy sobie fakt, że będąc podmiotem działań konkurencyjnych, dążymy do realizacji celów, poprzez maksymalizację swoich korzyści a co za tym idzie minimalizujemy efekty naszych konkurentów. Sam fakt konkurowania pomiędzy uczestnikami działań rynkowych nie jest zły, gdyż wynika to ze swoistej natury ludzkiej, która dąży do zaspokojenia w pierwszej kolejności swoich potrzeb i potrzeb swoich najbliższych.
Jednak nie zawsze odbywa się to w oparciu o powszechnie obowiązujące normy prawne i etyczne. Jesteśmy świadkami wielu takich sytuacji, często nawet nie uświadamiając sobie, że z punktu widzenia moralności danego czynu, nie powinna ona mieć miejsca. Z konkurencją mamy do czynienia w praktycznie każdej sferze naszego życia, począwszy od rywalizacji jednostek ludzkich, do rywalizacji gospodarek państwowych czy też bloków państw.
W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii ściąganie na egzaminach czy sprawdzianach szkolnych jest surowo karane. Często kończy się to usunięciem ze szkoły. Zadajmy najpierw pytanie – dlaczego dzieci i młodzież ściągają? Myślę, że jedną z odpowiedzi będzie chęć bycia lepszym od innych, zdobycie stypendium czy dodatkowych korzyści. Rzeczą oczywistą jest, że nie wszyscy mogą być najlepsi i nie wszyscy też mogą mieć stypendium. Jest to motywem działań nieuczciwej konkurencji, której skutki mogą być poważne. Pewnie każdy z nas zastanawia się, jakie skutki może przynieść ściąganie na egzaminie. Wyobraźmy sobie, że trafimy w ręce lekarza, który większość swoich egzaminów zdawał dzięki ściągom. Nie potrzeba podawać przykładów, jak może się to skończyć dla potencjalnego pacjenta. W tym momencie należałoby zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Otóż, osoba, której wyniki egzaminów były słabsze, ale odzwierciedlały jej prawdziwą wiedzę , w drodze konkurencji została wyeliminowana i pozbawiona szans bycia lepszym lekarzem niż ten pierwszy. Takie nieetyczne postępowanie ma swoje negatywne skutki dla całego społeczeństwa.
Naocznym przykładem konkurencji jest reklama. Mamy z nią do czynienia każdego dnia i w prawie każdym miejscu. I znowu powiem, że sama istota reklamy nie jest złą, gdyż spełnia ona wiele ważnych funkcji, w tym informacyjną. Problem pojawia się wtedy, kiedy wyemitowanie reklamy znajduje się na granicy prawa. Czasem nawet dana emisja nie musi go łamać , by zakłócić podstawowe normy etyczne i moralne. Zdarza się, że reklamuje się wyroby szkodliwe lub całkowicie bezużyteczne. Skłania się ludzi do nabycia towarów poprzez wykorzystanie ich słabości i niewiedzy. Manipuluje się człowiekiem, uderzając w jego najwrażliwsze punkty. Przykładem może być reklama alkoholu, papierosów a nawet lekarstw. Tworzy się fikcyjne potrzeby i zachęca w sposób natarczywy do ich zaspokojenia, pozbawiając tym samym środków niezbędnych do zaspokojenia podstawowych potrzeb. By to zrealizować, często ucieka się do treści erotycznych i seksualnych, odwołuje się do technik uderzających w naszą podświadomość. Widząc kobietę piękną, zgrabną, często nie uświadamiamy sobie, że nie jest to efekt zastosowania reklamowanego kremu czy balsamu, ale rezultatem działań kilkunastu specjalistów a nawet wielu operacji plastycznych. Jeszcze bardziej nieetycznym zachowaniem jest reklama skierowana do dzieci. Widzimy często efekty takich reklam, po emisji, których dziecko wierzy na przykład, że może latać. Dziecko pragnie dostać wszystko to, co wzbudza w nim zainteresowanie, nie rozróżniając często fikcji od rzeczywistości.
Pozwólcie Państwo, że razem z Wami przyjrzę się konkurencji, jaka istnieje między środkami masowego przekazu. Czy możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to „zdrowa” konkurencja?
Jak można nazwać działalność różnych stacji telewizyjnych czy gazet, nastawionych tylko na to, jak przyciągnąć widza i czytelnika – nie inaczej jak sensacjami i nowościami. Każdy chce być pionierem, zwiększyć oglądalność i czytelność, a co za tym idzie – maksymalizować zyski ze swojej działalności. W wyniku dziennikarskiego śledztwa wychodzą na jaw różne afery, zdarzenia, często nieistotne – odwracające uwagę od spraw ważnych . Dziennikarze często ingerują w życie prywatne osób publicznych, burząc w ten sposób i spokój, i harmonię. Nasuwają się tutaj słowa słynnego matematyka Hugo Steinhausa "Dziennikarze nie interesują się wcale wiadomościami, które podają, tak jak kelnerzy nie mają apetytu na potrawy, które przynoszą."
Media mogą także hamować rozwój człowieka, skupiając się wokół fałszywych i destrukcyjnych wartości. Przedstawiają w fascynujący sposób to, co niskie i degradujące. Powtarzane są błędy dotyczące przesądów rasowych, wieku, płci a także religii.
Tą nieuczciwą konkurencję widzimy także w sferze przedsiębiorstw. Do działań przykładowych możemy zaliczyć wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa, towarów lub usług, naruszanie tajemnicy służbowej, naśladownictwo produktów, utrudnianie dostępu do rynku (sprzedaż po cenach dumpingowych), pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie – to zaledwie kropla w morzu przykładów, jakie można mnożyć. Specjaliści od marketingu dwoją się i troją, jak zwiększyć obroty i prestiż firmy. Ostatnimi czasy modna stała się reklama porównawcza, polegająca na bezpośrednim lub pośrednim odnoszeniu się do konkurencyjnych wyrobów w sposób porównawczy wg hasła „moje jest lepsze”. Przejawem niedozwolonych czynów jest powoływanie się na nieprawdziwe atesty, nierzetelne wyniki badań, fałszywe informacje o odznaczeniach i certyfikatach.
Konkurencja ma miejsce nie tylko pomiędzy potencjalnymi rywalami na rynku, ale również wewnątrz ich własnych struktur. Mam na myśli pracowników różnych szczebli w firmie. Przyjęło się, że istnieją zawody typowe dla mężczyzn i typowe dla kobiet. Takie przekonanie utrudnia ludziom przeciwnej płci zatrudnienie na danym stanowisku. Jest to zjawisko tzw. „szklanych sufitów” („glass ceilling”). Podobnym kryterium jest kolor skóry, religia, orientacja seksualna.
Celem, do którego dąży każda gospodarka, jest bycie bardziej konkurencyjną niż inne. Może tego dokonać poprzez postęp technologiczny. Państwo, które wyprzedzi pozostałe, może dominować nad pozostałymi. Stąd każdy na swój sposób rozwija swoją technologię, ostatnimi czasy w tempie zastraszającym. Staje się to powodem globalnego ocieplenia, zanieczyszczenia środowiska i powolnej samozagłady. Liczy się tu i teraz, a nie przyszłość. Nie zważa się na apele organizacji nawołujących do racjonalnego wykorzystania zasobów i surowców mineralnych. Bogacenie się tych państw sprawia, że przepaść pomiędzy nimi a krajami słabo rozwiniętymi staje się jeszcze większa. Nie mają one środków i warunków, by konkurować z potęgami światowymi – są więc od nich uzależnione. Przyjmą każdego, kto będzie chciał inwestować w ich gospodarkę. Niestety, nie każdy kontrahent działa w sposób uczciwy. Wykorzystuje niewiedzę i słabość biedaków, by się wzbogacić. Zamiast budować i polepszać warunki życia tych ludzi, to sobie zapewnia lepszy byt.
Można więc odnieść wrażenie, że nie zawsze etyka i konkurencja idą w parze. Czy nie jest tak, że pieniądz zawładnął naszym działaniem do takiego stopnia, że o czystej konkurencji nie ma już mowy ? Większość dąży do celu, gubiąc po drodze podstawowe normy etyczne i moralne, a uczciwi albo odpadają w przedbiegach, albo zaczynają się zachowywać jak ich nieuczciwi konkurenci . . .
W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii ściąganie na egzaminach czy sprawdzianach szkolnych jest surowo karane. Często kończy się to usunięciem ze szkoły. Zadajmy najpierw pytanie – dlaczego dzieci i młodzież ściągają? Myślę, że jedną z odpowiedzi będzie chęć bycia lepszym od innych, zdobycie stypendium czy dodatkowych korzyści. Rzeczą oczywistą jest, że nie wszyscy mogą być najlepsi i nie wszyscy też mogą mieć stypendium. Jest to motywem działań nieuczciwej konkurencji, której skutki mogą być poważne. Pewnie każdy z nas zastanawia się, jakie skutki może przynieść ściąganie na egzaminie. Wyobraźmy sobie, że trafimy w ręce lekarza, który większość swoich egzaminów zdawał dzięki ściągom. Nie potrzeba podawać przykładów, jak może się to skończyć dla potencjalnego pacjenta. W tym momencie należałoby zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Otóż, osoba, której wyniki egzaminów były słabsze, ale odzwierciedlały jej prawdziwą wiedzę , w drodze konkurencji została wyeliminowana i pozbawiona szans bycia lepszym lekarzem niż ten pierwszy. Takie nieetyczne postępowanie ma swoje negatywne skutki dla całego społeczeństwa.
Naocznym przykładem konkurencji jest reklama. Mamy z nią do czynienia każdego dnia i w prawie każdym miejscu. I znowu powiem, że sama istota reklamy nie jest złą, gdyż spełnia ona wiele ważnych funkcji, w tym informacyjną. Problem pojawia się wtedy, kiedy wyemitowanie reklamy znajduje się na granicy prawa. Czasem nawet dana emisja nie musi go łamać , by zakłócić podstawowe normy etyczne i moralne. Zdarza się, że reklamuje się wyroby szkodliwe lub całkowicie bezużyteczne. Skłania się ludzi do nabycia towarów poprzez wykorzystanie ich słabości i niewiedzy. Manipuluje się człowiekiem, uderzając w jego najwrażliwsze punkty. Przykładem może być reklama alkoholu, papierosów a nawet lekarstw. Tworzy się fikcyjne potrzeby i zachęca w sposób natarczywy do ich zaspokojenia, pozbawiając tym samym środków niezbędnych do zaspokojenia podstawowych potrzeb. By to zrealizować, często ucieka się do treści erotycznych i seksualnych, odwołuje się do technik uderzających w naszą podświadomość. Widząc kobietę piękną, zgrabną, często nie uświadamiamy sobie, że nie jest to efekt zastosowania reklamowanego kremu czy balsamu, ale rezultatem działań kilkunastu specjalistów a nawet wielu operacji plastycznych. Jeszcze bardziej nieetycznym zachowaniem jest reklama skierowana do dzieci. Widzimy często efekty takich reklam, po emisji, których dziecko wierzy na przykład, że może latać. Dziecko pragnie dostać wszystko to, co wzbudza w nim zainteresowanie, nie rozróżniając często fikcji od rzeczywistości.
Pozwólcie Państwo, że razem z Wami przyjrzę się konkurencji, jaka istnieje między środkami masowego przekazu. Czy możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to „zdrowa” konkurencja?
Jak można nazwać działalność różnych stacji telewizyjnych czy gazet, nastawionych tylko na to, jak przyciągnąć widza i czytelnika – nie inaczej jak sensacjami i nowościami. Każdy chce być pionierem, zwiększyć oglądalność i czytelność, a co za tym idzie – maksymalizować zyski ze swojej działalności. W wyniku dziennikarskiego śledztwa wychodzą na jaw różne afery, zdarzenia, często nieistotne – odwracające uwagę od spraw ważnych . Dziennikarze często ingerują w życie prywatne osób publicznych, burząc w ten sposób i spokój, i harmonię. Nasuwają się tutaj słowa słynnego matematyka Hugo Steinhausa "Dziennikarze nie interesują się wcale wiadomościami, które podają, tak jak kelnerzy nie mają apetytu na potrawy, które przynoszą."
Media mogą także hamować rozwój człowieka, skupiając się wokół fałszywych i destrukcyjnych wartości. Przedstawiają w fascynujący sposób to, co niskie i degradujące. Powtarzane są błędy dotyczące przesądów rasowych, wieku, płci a także religii.
Tą nieuczciwą konkurencję widzimy także w sferze przedsiębiorstw. Do działań przykładowych możemy zaliczyć wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa, towarów lub usług, naruszanie tajemnicy służbowej, naśladownictwo produktów, utrudnianie dostępu do rynku (sprzedaż po cenach dumpingowych), pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie – to zaledwie kropla w morzu przykładów, jakie można mnożyć. Specjaliści od marketingu dwoją się i troją, jak zwiększyć obroty i prestiż firmy. Ostatnimi czasy modna stała się reklama porównawcza, polegająca na bezpośrednim lub pośrednim odnoszeniu się do konkurencyjnych wyrobów w sposób porównawczy wg hasła „moje jest lepsze”. Przejawem niedozwolonych czynów jest powoływanie się na nieprawdziwe atesty, nierzetelne wyniki badań, fałszywe informacje o odznaczeniach i certyfikatach.
Konkurencja ma miejsce nie tylko pomiędzy potencjalnymi rywalami na rynku, ale również wewnątrz ich własnych struktur. Mam na myśli pracowników różnych szczebli w firmie. Przyjęło się, że istnieją zawody typowe dla mężczyzn i typowe dla kobiet. Takie przekonanie utrudnia ludziom przeciwnej płci zatrudnienie na danym stanowisku. Jest to zjawisko tzw. „szklanych sufitów” („glass ceilling”). Podobnym kryterium jest kolor skóry, religia, orientacja seksualna.
Celem, do którego dąży każda gospodarka, jest bycie bardziej konkurencyjną niż inne. Może tego dokonać poprzez postęp technologiczny. Państwo, które wyprzedzi pozostałe, może dominować nad pozostałymi. Stąd każdy na swój sposób rozwija swoją technologię, ostatnimi czasy w tempie zastraszającym. Staje się to powodem globalnego ocieplenia, zanieczyszczenia środowiska i powolnej samozagłady. Liczy się tu i teraz, a nie przyszłość. Nie zważa się na apele organizacji nawołujących do racjonalnego wykorzystania zasobów i surowców mineralnych. Bogacenie się tych państw sprawia, że przepaść pomiędzy nimi a krajami słabo rozwiniętymi staje się jeszcze większa. Nie mają one środków i warunków, by konkurować z potęgami światowymi – są więc od nich uzależnione. Przyjmą każdego, kto będzie chciał inwestować w ich gospodarkę. Niestety, nie każdy kontrahent działa w sposób uczciwy. Wykorzystuje niewiedzę i słabość biedaków, by się wzbogacić. Zamiast budować i polepszać warunki życia tych ludzi, to sobie zapewnia lepszy byt.
Można więc odnieść wrażenie, że nie zawsze etyka i konkurencja idą w parze. Czy nie jest tak, że pieniądz zawładnął naszym działaniem do takiego stopnia, że o czystej konkurencji nie ma już mowy ? Większość dąży do celu, gubiąc po drodze podstawowe normy etyczne i moralne, a uczciwi albo odpadają w przedbiegach, albo zaczynają się zachowywać jak ich nieuczciwi konkurenci . . .














