KRYZYSOLOGIA SYMPATYCZNA
Puchow nie wiedział sam, czy znikał z tego świata, czy też dopiero się rodził. Światło i ciepło poranka natężały się nad światem i stopniowo przetwarzały się w ludzką energię.
Andrzej Płatonow: Człowiek – istota nieznana
Kryzys, kryzowi, o kryzysie, kryzysowe to, kryzysowe tamto. Słowo zmielone, słowo odmienione, powtórzone natrętnie, obecne wszędzie słowo, słowo-klucz, słowo-fetysz… Cała piękna kryzysologia medialna na naszych oczach powstaje. Z jednej strony jeremiada i biadolenie, z drugiej – tania prognozomania, naiwna futurologia dla ubogich.
Ale słowo „kryzys” – to całkiem dobre i mądre słowo. I znowu trzeba cofnąć się do Greków. Od greckiego „krinein” pochodzi rzeczownik rodzaju żeńskiego „he krisis”. „Krinein” znaczeń ma wiele, m.in.: rozdzielać, oddzielać, rozsądzać, sądzić, wybierać, podejmować decyzję, za coś uważać. Stąd „he krisis” oznacza jakieś rozstrzygnięcie, osądzenie, wyrok, a także po prostu proces sądowy. Słowem podobnym do „kryzys” i wyrastającym z tego samego rdzenia jest „krytyka”. Krytyk to ten, który rozstrzyga o wartości dzieła. Myślenie etymologiczne – które może na pierwszy rzut oka wygląda na filozofowanie prostaczka – wprowadza pewien dobry zamęt do wytartego już pojęcia, ożywia ruch metafory zawartej w słowie.
Kryzys jest dobry, bo jest sytuacją graniczną, a myślenie na granicy zawsze jest pożyteczne. Kryzys stymuluje jakieś nowe działanie, zupełnie nieznane, oddzielone od tego, do czego przywykliśmy. Kryzys dzieli czas, oddziela jedną epokę od drugiej: kryzys jest raczej zmianą niż nieszczęściem. Jest szansą na inne spojrzenie, wyzwoleniem świeżych energii. Ustalone, gotowe, trwałe – kryzys przypomina, że nic takiego na tym świecie nie istnieje i istnieć nie może; że czujność i kreatywne podejście do wszelkich zjawisk musi pozostać naszą troską, ponieważ kryzys każe przemyśleć wszystko, co było dotąd; pomyśleć życie i relacje od nowa. Przeciwieństwem kryzysu jest nuda.Poza ekonomią, słowa „kryzys” używamy często także do określenia stanu psychicznego. Johan Cullberg – definiując kryzys psychiczny jako utratę harmonii duchowej (równowagi wewnętrznej) – podkreśla, że kryzys psychiczny nie jest stanem chorobowym. Wstrząsem mógłby być nazwany kryzys, ale nie do końca musi się mieścić pojęcie wstrząsu w pojęciu kryzysu. Kryzys wieści czasem zmęczenie. Ziewanie późnego świata pierwszych dekad XXI wieku.
Tak, temu nie sposób zaprzeczyć, jesteśmy późnymi ludźmi. Jednak nie oznacza to słaniania się i upadku, degeneracji wartościowych spraw. Kryzys – nawet jeśli istotnie możemy mówić dzisiaj o kryzysie, choć raczej wolałbym mówić o pewnym przewartościowaniu w sferze ducha – jest szansą, wielkim przetasowaniem kart, sympatycznym nowym rozdaniem. W kryzys warto zagrać!















