SPIN-OFF, CZYLI O PROMIENIOWANIU
Prawdziwy artysta jest jedyną osobą, mogącą bezkarnie wyjść naprzeciw technice, ponieważ jest on ekspertem w pełni świadomym zmian zachodzących w zmysłowym postrzeganiu.
Herbert Marshall McLuhan
Akademickość i komercja są zawistnymi nieprzyjaciółkami? – Takie pytanie postawmy w prologu do poniższych refleksji o przestrzeni spin-offowej w polskich warunkach. Nie ukrywam, że dość ambiwalentnie będę się zachowywał podczas tych rozważań, choć chciałbym znaleźć i przedstawić jakąś odpowiedź sformułowaną w sposób przejrzysty. Pozostając niejako do pewnego stopnia niezdecydowany (może zlękniony?), priorytet przyznam jednak ostatecznie modelowi akademicko-biznesowego przymierza.
Herbert Marshall McLuhan
Akademickość i komercja są zawistnymi nieprzyjaciółkami? – Takie pytanie postawmy w prologu do poniższych refleksji o przestrzeni spin-offowej w polskich warunkach. Nie ukrywam, że dość ambiwalentnie będę się zachowywał podczas tych rozważań, choć chciałbym znaleźć i przedstawić jakąś odpowiedź sformułowaną w sposób przejrzysty. Pozostając niejako do pewnego stopnia niezdecydowany (może zlękniony?), priorytet przyznam jednak ostatecznie modelowi akademicko-biznesowego przymierza.
Akademicy powinni mieć eksperyment we krwi. I nie myślę teraz wyłącznie o biologach, chemikach, fizykach, geologach, krystalografach. Myślę także o humanistach: filologach, kulturoznawcach, antropologach, filozofach, którzy – jakkolwiek rzecz nie jest powszechnie wiadoma ani zbyt oczywista – robią eksperymenty na sobie, gdy czytają, roztrząsają, medytują, angażując w przedsięwzięcie naukowe swą (jedyną!) egzystencję w pełnym wymiarze jestestwa. Zaangażowanie w sprawy ducha często bywa niebezpieczne, zawsze jest niekomfortowe. Swoją drogą może eksperymenty humanistów to najbardziej niebezpieczne eksperymenty, bo nie grozi badaczowi poparzenie czy utrata rąk, lecz zupełna dezintegracja własnego życia. To temat ciekawy – właściwie, o ile mi wiadomo, poważnie nigdy dotąd nie został opracowany. Ale zostawmy ten wątek. Choć trzeba zauważyć, że humaniści są z perspektywy znaczenia sojuszy akademii i gospodarki indywiduami najmniej produktywnymi oraz najbardziej bezużytecznymi. (Co nie jest do końca rzeczywistym stanem, gdyż, jeśli innowacyjność – wedle definicji najczęściej przyjmowanych – polega na największym zaangażowaniu wyobraźni, to humaniści posiadają wyobraźnię wręcz w nadmiarze; inna kwestia, czy umieją się tą sprawnością rozbudowywania wyobraźni dzielić z innymi.) Nie wnikam teraz w kwestie związane z zaangażowaniem humanistów w dookolny świat: jest to stary spór vita contemplativa z vita activa. Seneka te sprawy pieknie rozważała, a za Seneką wielu średniowiecznych mnichów-pisarzy. Niemniej jednak zauważalny jest trend (zauważalny co najmniej od końca XVII wieku, a więc początków epoki oświeceniowej), że „funkcje” humanistów przejmują (jako ludzi literatury i ludzie książek) inni ludzie wykształceni „szczegółowo” (dyscypliny wąskie) lub tzw. specjaliści. Nota bene najśmieszniejsi dla mnie na niwie innowacyjno-futurologicznej są ekonomiści – to tak, jakby księgowi pisali wiersze (choć nie przeczę, iżby księgowi nie mogli się znać na poezji, vide: Fernando Pessoa). Nie rozważę w tej chwili także istotnego dla badania wyobraźni i jej związku z innowacyjnością motywu błądzenia. Błądzenie jest częścią innowacyjnych prób. Skoro mowa o drogach nowych, to muszą one być w istocie nowe, a nie zadeptane i ludne. Błądzenie należy do innowacyjnego zewu.
Drogą, po której może się łatwo poruszać owo „nowe” dla innowacji w kierunku od uczelni do biznesu może być spółka blisko-uczelniana, przy-katedralna, dookoła-instytutowa, czyli spólka typu spin-off.
Spin-off to nie tylko kwestia udrożnienia przejścia pomiędzy laboratorium i salą wykładową a halą fabryczną bądź „wieżowcem hi-tech”. Spin-off to nie tylko problem transferu technologii i translacji pomysłów (od uczelni w kierunku przedsiębiorstwa, inwestycji, zastosowania). Spin-off musi się stać rodzajem filozofii działania uczelni: przy czym nie chodzi o to, by uniwersytet „produkował rzeczy” wyłącznie na potrzeby gospodarki rzeczy użyteczne, łatwe do szybkiego wdrożenia, opłacalne, namacalne. Nie od tego jest uniwersytet. Uniwersytet musi być wręcz ostoją nieużyteczności.
Rudymentarna figura myślowa dla spin-offu to triada. Triada innowacyjności polega na potrójnym przymierzu, związku trójkątnym, „trójkącie miłosnym”: uniwersytetu, biznesu, rządu danego kraju. Triada owa odgrywa ważną rolę w badaniach, które prowadzą Henry Etzkowitz (ze State University of New York) oraz Loet Leydersdorff, który wykłada w Amsterdam School of Communications Research (Szkoła ta jest częścią Universiteit van Amsterdam).
Wiele rozwiniętych krajów posiada rozbudowane strategie spin-offowe. Fakt, iż jakieś państwo zakłada rozwój przestrzeni spin-offu nie świadczy o tym bynajmniej, że spin-off się ma dobrze. Przeciwnie: w krajach tych stopniowo przekonywano środowiska akademickie do korzyści płynących ze zaangażowania się w zakładanie spółek spin-off. Do takich krajów należy Austria. „Strategia wspierania centrów akademickich inwestorów” o nazwie AplusB Academia Busines Spin-Gründerprogramm 2001-6006 to obszerny dokument wydany przez austriackie Bundesministerium für Verkehr, Innovation und Technologie (Sektion II, Bereich Innovation). Fakt, iż zajęto się w Austrii tą problematyką poważenie wyniknął z konstatacji, że szerzy się szkodliwy brak przepływu myśli. Austria była w tym samym miejscu, w którym mu teraz osiem lat temu, jeśli chodzi o przestrzeń działania spin-off. Krajem, który się chyba przejąl najmocniej spin-offem są Chiny. Potwierdza się owa konieczność promieniowania wiedzy na zewnątrz uczelni w pracy Henninga Krolla pt. Entstehung und Entwicklung universitärer Spin-off Aktivitäten in China. Eine region al vergleichende Analyse (książka wydana w serii “Wirtschaftsgeographie”, tom 36, Münster-Hamburg-Berlin-Wien-London 2006). Chiny się rozwijają w sposób straszny (właśnie “straszny”, innego słowa nie znajduję). Dużą rolę w tym rozwoju spełniły innowacyjne metody „wyżwirowane” z uczelni technicznych.
I wracam do pytania: czy można połączyć sukces akademicki z sukcesem komercyjnym? Odpowiadam ostrożnie, dość niepewnie: tak, można. Lecz najlepiej nie rezygnować ze swej pracy na uczelni, ze swej akademickości (cokolwiek to znaczy). Nie warto tracić horyzontu, który się miało. Warto w ten horyzont wbudować nowe i śmiałe zapewne obiekty, do których może również należeć sukces materialny. Spółka spin-offowa nadaje się do tego najlepiej, ponieważ ma charakter łączący, podwójny: biznesowo-akademicki. Spin-off może być także przedpokojem – poczekalnią do jeszcze większych wyzwań i śmielszych zamiarów. Bo przecież są w nas te chęci i apetyty. Laboratorium i biblioteka – to nie są kryjówki. Warto wyjść. Przemóc się. Gdyż alternatywą będzie niejednokrotnie tylko frustracja.
Drogą, po której może się łatwo poruszać owo „nowe” dla innowacji w kierunku od uczelni do biznesu może być spółka blisko-uczelniana, przy-katedralna, dookoła-instytutowa, czyli spólka typu spin-off.
Spin-off to nie tylko kwestia udrożnienia przejścia pomiędzy laboratorium i salą wykładową a halą fabryczną bądź „wieżowcem hi-tech”. Spin-off to nie tylko problem transferu technologii i translacji pomysłów (od uczelni w kierunku przedsiębiorstwa, inwestycji, zastosowania). Spin-off musi się stać rodzajem filozofii działania uczelni: przy czym nie chodzi o to, by uniwersytet „produkował rzeczy” wyłącznie na potrzeby gospodarki rzeczy użyteczne, łatwe do szybkiego wdrożenia, opłacalne, namacalne. Nie od tego jest uniwersytet. Uniwersytet musi być wręcz ostoją nieużyteczności.
Rudymentarna figura myślowa dla spin-offu to triada. Triada innowacyjności polega na potrójnym przymierzu, związku trójkątnym, „trójkącie miłosnym”: uniwersytetu, biznesu, rządu danego kraju. Triada owa odgrywa ważną rolę w badaniach, które prowadzą Henry Etzkowitz (ze State University of New York) oraz Loet Leydersdorff, który wykłada w Amsterdam School of Communications Research (Szkoła ta jest częścią Universiteit van Amsterdam).
Wiele rozwiniętych krajów posiada rozbudowane strategie spin-offowe. Fakt, iż jakieś państwo zakłada rozwój przestrzeni spin-offu nie świadczy o tym bynajmniej, że spin-off się ma dobrze. Przeciwnie: w krajach tych stopniowo przekonywano środowiska akademickie do korzyści płynących ze zaangażowania się w zakładanie spółek spin-off. Do takich krajów należy Austria. „Strategia wspierania centrów akademickich inwestorów” o nazwie AplusB Academia Busines Spin-Gründerprogramm 2001-6006 to obszerny dokument wydany przez austriackie Bundesministerium für Verkehr, Innovation und Technologie (Sektion II, Bereich Innovation). Fakt, iż zajęto się w Austrii tą problematyką poważenie wyniknął z konstatacji, że szerzy się szkodliwy brak przepływu myśli. Austria była w tym samym miejscu, w którym mu teraz osiem lat temu, jeśli chodzi o przestrzeń działania spin-off. Krajem, który się chyba przejąl najmocniej spin-offem są Chiny. Potwierdza się owa konieczność promieniowania wiedzy na zewnątrz uczelni w pracy Henninga Krolla pt. Entstehung und Entwicklung universitärer Spin-off Aktivitäten in China. Eine region al vergleichende Analyse (książka wydana w serii “Wirtschaftsgeographie”, tom 36, Münster-Hamburg-Berlin-Wien-London 2006). Chiny się rozwijają w sposób straszny (właśnie “straszny”, innego słowa nie znajduję). Dużą rolę w tym rozwoju spełniły innowacyjne metody „wyżwirowane” z uczelni technicznych.
I wracam do pytania: czy można połączyć sukces akademicki z sukcesem komercyjnym? Odpowiadam ostrożnie, dość niepewnie: tak, można. Lecz najlepiej nie rezygnować ze swej pracy na uczelni, ze swej akademickości (cokolwiek to znaczy). Nie warto tracić horyzontu, który się miało. Warto w ten horyzont wbudować nowe i śmiałe zapewne obiekty, do których może również należeć sukces materialny. Spółka spin-offowa nadaje się do tego najlepiej, ponieważ ma charakter łączący, podwójny: biznesowo-akademicki. Spin-off może być także przedpokojem – poczekalnią do jeszcze większych wyzwań i śmielszych zamiarów. Bo przecież są w nas te chęci i apetyty. Laboratorium i biblioteka – to nie są kryjówki. Warto wyjść. Przemóc się. Gdyż alternatywą będzie niejednokrotnie tylko frustracja.













