Co to znaczy działać skutecznie?
Pytanie zawarte w tytule nie ma na celu - wbrew pozorom - snucia filozoficznych rozważań; to pytanie o konkrety. Jednak odpowiedź na nie wymaga uporządkowania innych pojęć, związanych z prawidłowym rozumieniem sformułowania „skuteczne działanie". Odwołując się do praktyki życiowej można najkrócej stwierdzić, że „działać skutecznie" znaczy tyle, co „działać tak, aby osiągnąć sukces".
Działamy skutecznie przede wszystkim wtedy, gdy:- osiągamy zamierzone cele lub te, które „urodziły się" w czasie ich realizacji,
- wkładamy w to optymalną ilość wysiłku i czasu,
- działamy zgodnie z zasadami moralnymi,
- uwzględniamy dalekowzroczną perspektywę czasową.
Nie ma mowy o skutecznym działaniu, kiedy osiąga się przypadkowe efekty, gdy na przykład marzysz, aby być lekarzem, a w efekcie studiujesz geografię, albo chcesz pracować w zakładzie naprawy samochodów, a rozwozisz prasę. Taka sytuacja możliwa jest jako stan przejściowy, np. w okresie dekoniunktury, jednak ostatecznie o Twojej skuteczności świadczy realizacja wybranego zawodu lekarza lub mechanika samochodowego. Skuteczne działanie powoduje koszty, które powinny być adekwatne do osiąganego celu; nie powinny one przewyższać korzyści, jakie daje efekt działań. „Pyrrusowe zwycięstwo", czyli zwycięstwo okupione zbyt wielkimi stratami, może zdarzyć się tylko na wojnie. Gdybyś na przykład dojeżdżał do pracy w jakimś zakładzie produkcyjnym i płacił za dojazd więcej niż wynosiłaby Twoja pensja, trudno byłoby mówić o skuteczności; taka sytuacja może być usprawiedliwiona jedynie jako inwestycja w przyszłość, stan chwilowy (bo np. finansowo nie przynosi korzyści, ale pozwala dobrze poznać zawód, który Cię pasjonuje).
Coraz częściej intensywna nauka doprowadza uczniów do wycieńczenia organizmu. Nie równoważy to jednak najlepszej oceny w dzienniku, a nawet na maturze czy dyplomie; „zdezelowana" psychika, wycieńczenie i tym podobne stany - z pewnością nie zwiększają szans na rynku pracy. Istotne jest także to, by myśleć perspektywicznie, umieć z czegoś zrezygnować po to, by osiągnąć ważniejsze cele. Wymaga to dyscypliny, systematyczności, poważnego traktowania pozornie błahych czynności oraz odpowiedzialnego stosunku do podejmowanych (niekiedy nawet całkiem zwykłych, codziennych) zadań i obowiązków. Wszelkie nawyki w tym względzie będą decydowały o tym, jak (i za jaką cenę) osiągniesz pożądany skutek, co zyskasz - a co stracisz, i czy w ogóle będziesz skuteczny. O tym wszystkim mówi ciekawa nauka - prakseologia, której jednym z twórców był wybitny polski filozof i logik Tadeusz Kotarbiński (1886-1981). Prakseologia - nauka o normach oraz zasadach skutecznego i sprawnego działania. Najlepsze wzory skutecznego działania daje gospodarka na roli. Tutaj działają prawa mądrej natury. Człowiek może wiele ulepszyć, ale panujących praw nie zmieni. Czy można sobie wyobrazić kogoś, kto nie przygotuje ziemi, nie posieje, a potem podlewa i jest bardzo zdziwiony, że na jesieni nie może zebrać owoców? Albo kogoś, kto wprawdzie posieje, ale za to nie podlewa i nie pielęgnuje roślin, i jest równie zdziwiony, kiedy one nie owocują? Czy rolnik, który nie dba o ziemię, nie nawozi jej i nie spulchnia - może oczekiwać takich samych plonów jak ten, który dostarcza ziemi wszystkiego, czego ona potrzebuje?
Wszyscy znamy odpowiedzi na te pytania. Nie inaczej jest w życiu i w działaniu w ogóle. Jednak do osiągania różnych celów życiowych podchodzimy nierzadko jak rolnik-amator. I dziwimy się później, że nie osiągamy sukcesów, za to mamy „niespodziewane" problemy. Nie dziwmy się! Sprawdźmy raczej, gdzie naturalny proces działania został zaburzony i - jeśli można - naprawmy nasze dzieło. Jeżeli się już nie da - potraktujmy to jako lekcję. Wzorzec rolnika jest bardzo przydatny w takich rachunkach sumienia.
Umieć zarządzać sobą w czasie
Skuteczne działanie zaczyna się od marzenia i pragnienia. Prowadzi przez realizację kolejnych zadań do zaplanowanego celu. Istotną rolę gra w tym procesie właściwe planowanie. Trzeba znaleźć czas zarówno na wykonanie wszelkich zadań związanych z dochodzeniem do celu, jak i na regenerację sił. Potrzebujesz do tego wierności danym obietnicom oraz kalendarza lub - lepiej - organizera w dowolnej formie. Własne życie trzeba bowiem wkomponować w 1440 minut każdej doby i nauczyć się zarządzania sobą w czasie. Tu nie chodzi jednak o wypełnianie kalendarza mnóstwem zapisów. Można bowiem ślicznie planować kolejne dni, wpisując w kalendarz zajęcia, które nie przybliżają nas do naszych celów i nie dają prawdziwego, trwałego zadowolenia. Dlatego zanim kupisz organizer, zwłaszcza elektroniczny, musisz wyklarować swoją wizję i misję życia. Zarządzanie sobą w czasie nie jest możliwe, jeśli wcześniej nie przeżyje się refleksji nad własnym życiem, nie ustali się, co jest w nim najistotniejsze i co chciałoby się osiągnąć.
Całe nasze życie, a zatem również Twoje, składa się ze spraw:
- ważnych i pilnych,
- pilnych, choć nieważnych,
- ani pilnych, ani ważnych,
- ważnych, choć niepilnych.
Ważne jest to, co łączy się z naszym dobrobytem, bliskimi osobami, celami i planami, czyli z tym wszystkim, co znajduje się w Twojej wizji i misji. Pilne z kolei jest to, co w różny sposób domaga się lub wręcz wymusza na nas działanie. Analogicznie - nie-
ważne sprawy to te, które nie mają tak naprawdę znaczenia dla jakości naszego życia, zaś niepilne to te, które zawsze będą spokojnie czeka (przynajmniej do pewnego momentu).
Teraz, posługując się tą prostą metodą, sklasyfikuj niektóre ze swoich zajęć, nadając im priorytety od 1 do 4:
a. przygotowanie się do jutrzejszego kolokwium lub egzaminu,
b. pogadanie przez telefon ze znajomym, który „miał przez całą noc wolną chatę",
c. gra w kulki na ekranie komputera (czy inna podobna),
d. powtarzanie materiału do matury,
e. trening siatkarski (grasz w pierwszej szóstce),
f. wyjście na spacer z ładną sąsiadką (ale nie Twoją dziewczyną),
g. przeczytanie codziennej gazety,
h. pranie bielizny, robienie codziennych zakupów (pieczywo, nabiał, warzywa).
Sprawy ważne i pilne to „a" i „e". To zajęcia, które łączą się z konkretnymi terminami. Wpisuj je do kalendarza na czerwono. To czas, który z góry masz zarezerwowany na te rodzaje aktywności. Podobnie jest z czasem spędzanym w szkole i na innych stałych czy wcześniej zaplanowanych zajęciach, wizytach i spotkaniach. PRIORYTET 1. Pilne, ale nieważne to „b" i „g". Rozmowę możemy uznać za pilną, bo spodziewamy się rewelacyjnych informacji. Jednak obiektywnie nie będą to informacje ważne, a jedynie ciekawe. Podobnie rzecz się ma z codziennym czytaniem gazety. Obiektywnie nie jest to sprawa zbyt ważna, ale o jej pilności przesądza aktual-
ność. Gazeta nie przeczytana w dniu wydania staje się makulaturą. Oba zajęcia dostają PRIORYTET 2. Sprawy ważne, choć niepilne to„d" i „h". I nie ma sensu uzasadniać dlaczego, w kwietniu powtórki do matury przejdą z PRIORYTETU 3 do PRIORYTETU 1.
Jeżeli nauczysz się tak klasyfikować zajęcia i robić głównie to, co jest ważne i pilne oraz ważne, choć niepilne, po pewnym czasie zorientujesz się, że przybywa Ci wolnego czasu, jesteś mniej zmęczony i bardziej pogodny. Dlaczego? Bo zacząłeś zarządzać sobą w czasie, planować zajęcia, hierarchizować. Ani ważne, ani pilne to sprawy „c" i „f". Gra w kulki (czy inna podobna) nie ma wielkiej wartości dla naszego życia, jest sposobem na zabicie nudy. Spacer z sąsiadką tylko po to, by „zaszpanować" wobec nieznanych przechodniów, to rzecz dobra, ale we właściwym czasie i w następstwie wyboru: kulki czy szpan. PRIORYTET 4. Zarządzanie sobą w czasie polega na tym, aby wybierać to, co jest dla nas najważniejsze i - korzystając z kalendarza - tak układać swój dzień, aby znaleźć na to czas, eliminując albo spychając na dalszy plan zajęcia mniej ważne i mniej pilne. W ten sposób sprawy naprawdę ważne uczynisz terminowymi. Zapomnisz o wiecznym niedoczasie, o nerwowym skakaniu z matematyki na historię, znajdziesz czas na przyjemności bez stresu, że coś „zawalasz". Tak organizując sobie czas, zamykasz pole dla innych potencjalnych organizatorów, którzy wkraczają i zarządzają Tobą, widząc Twój kalendarzowo-organizacyjny chaos. Ci samozwańczy organizatorzy to znudzeni koledzy i koleżanki, telewizja czy korzystanie z komputera i Internetu bez określonej potrzeby.
Umieć żyć z ludźmi
Większość Twoich działań ma miejsce wśród ludzi i ich dotyczy. Albo potrzebujemy czegoś od nich, albo wspólnie z nimi próbujemy coś osiągnąć. W obu przypadkach ludzie muszą chcieć i móc zrobić coś dla nas, dla siebie lub innych. Dlatego do skutecznego działania potrzebne są nie tylko konkretne umiejętności i określone środki, ale także właściwa motywacja. Dotyczy to Ciebie samego oraz Twoich działań w stosunku do innych. Musisz dbać o siebie, o stałe odnawianie własnych sił zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Skuteczne działanie zakłada bowiem troskę o swoje kompetencje i poziom energii. Umiejętne zarządzanie sobą w czasie na pewno Ci w tym pomoże. W wypadku współdziałania z innymi nie wystarczą natomiast same zachowania asertywne, o których szerzej napiszemy poniżej. Musisz działać tak, aby troszczyć się o osobę, od której czegoś potrzebujesz. Nic nie oddaje tego lepiej, jak porównanie do sytuacji posiadacza kury znoszącej złote jaja. Wyobraź sobie, że masz taką kurę. Jak ją traktujesz? Zapewne troszczysz się o nią, chcesz jej zapewnić jak najlepsze pożywienie i warunki do życia, a może nawet wyrażasz jej swoją wdzięczność? Dokładnie tak samo jest w kontaktach z innymi ludźmi. W naszych relacjach zawsze ktoś jest na pozycji złotodajnej kury - coś od niego chcemy, do czegoś jest nam potrzebny. Trzeba zatem traktować go tak, aby miał ochotę dać nam to, na czym nam zależy. Prostą asertywnością możemy nie osiągnąć zamierzonego rezultatu. Owszem, należy być asertywnym, ale w ważnych sytuacjach trzeba umieć zdać sobie sprawę z tego
„kto jest kurą" w takich a nie innych okolicznościach. Reakcje asertywne to takie, które sprzyjają zachowaniu równości w relacjach międzyludzkich, umożliwiając nam działanie w naszym najlepszym interesie, obronę własnego stanowiska bez nadmiernego lęku, swobodne i szczere wyrażanie uczuć oraz korzystanie z własnych praw bez naruszania prawa innych ludzi. Tyle teoria. W praktyce ludzie często jednak ranią innych, dążąc do spełnienia własnych potrzeb. Czasami jest to nieuniknione. Wyjeżdżając do innego miasta na studia czy do pracy, powodujemy tęsknotę i smutek rodziców. Taka jednak jest kolej rzeczy i każdy rodzic liczy się z tym, że przyjdzie dzień rozstania. Młody człowiek nie powinien dla dobra rodziców poświęcać swoich pragnień i planować życia pod kątem ich upodobań. W większości przypadków można jednak - i trzeba - unikać sprawiania bólu innym, a także wygrywania cudzym kosztem
je rozumnie, a co za tym idzie harmonizować.
Czy to wskazówka etyczna?
Trochę tak, ale przede wszystkim jest to dobra zasada prakseologiczna. Ludzie skrzywdzeni mogą chcieć się odegrać, a zmuszani do określonych działań - nie będą się w nie w pełni angażować, albo zgoła zastosują strategię biernego oporu. Do skutecznego działania asertywnego potrzebujesz dwóch rzeczy: poczucia własnej wartości (na temat którego już wcześniej dużo się dowiedziałeś) oraz myślenia w kategoriach wygrana-wygrana.
Pięć postaw względem innych ludzi
Postawa „wygrana" to taka, w której nie obchodzą mnie inni ludzie. Nie życzę im źle, nie zależy mi na tym, aby im cokolwiek odbierać, jednak nie biorę ich również pod uwagę w dążeniu do swoich celów. Bywa, że realizując własne cele niszczę innych ludzi lub sprawiam im przykrość. Działają tak czasem osoby przekonane o tym, że są asertywne. Na przykład, domagam się od rodziców różnych rzeczy materialnych, nie zastanawiając się nad tym, jakim kosztem to zrobią lub będą musieli zrobić, abym dostał to, na czym mi zależy. Albo - koleżanka prosi o pomoc w zrozumieniu skomplikowanego zagadnienia z matematyki, fizyki lub chemii, a ja wymawiam się
brakiem czasu, który poświęcam na zajęcia z gatunku „nieważnych i niepilnych".
„Wygrana - przegrana" to postawa sportowców. W sporcie jest ona słuszna. Ludzie przenoszą ją jednak do życia i chcą być lepsi od innych, zamiast starać się być coraz lepszym w stosunku do własnych osiągnięć. Na przykład: cieszę się, kiedy inni mają gorsze stopnie, a nawet potrafię przyczynić się do tego. „Przegrana - wygrana" to postawa zgody na wymagania drugiej strony i rezygnacja, pod presją lub z chęci zdobycia sympatii, ze swoich potrzeb. Tak zachowują się niektóre osoby w różnych związkach. Postawa ta budzi i hoduje u jej nosiciela poczucie żalu oraz inne negatywne emocje, które mogą kiedyś eksplodować. „Przegrana - przegrana" to na szczęście rzadka postawa. Zachowują się tak ludzie nierozsądni, niszcząc siebie i innych. Bijatyki, wzajemne publiczne oskarżania, wojny - to przykłady takich działań. „Wygrana - wygrana" to najlepsza postawa w działaniu. Polega na tym, że każda ze stron może spełnić swoje potrzeby. Charakteryzuje się wypracowaniem nowego rozwiązania, często innego od początkowych celów zaangażowanych osób, ale pozwalającego im osiągnąć to, co naprawdę jest dla nich ważne. Różni się więc od kompromisu, który zakłada, że strony godzą się z czegoś zrezygnować. Większość spraw da się załatwić w taki właśnie sposób; w każdym razie zawsze należy spróbować.
1. Umów się sam ze sobą i innymi osobami zaangażowanymi w daną sprawę, że wypracujecie rozwiązanie, w którym obie strony dostaną to, na czym im zależy, a już na pewno uzyskany rezultat je zadowoli.
2. Dowiedz się dokładnie, o co chodzi drugiej osobie. Często ten problem, który jest widoczny, nie jest prawdziwym problemem, lecz pozorem, zasłoną. Działanie według własnych preferencji i domysłów nie zawsze jest innymi tak, jak chciałbyś, aby postępowano z Tobą" lepiej zastąpić inną zasadą, tj. „Postępuj z innymi tak, jak tego pragną oni sami."
3. Wyjaśnij własny punkt widzenia i swoje potrzeby.
4. Wypracuj z drugą osobą takie rozwiązanie, które zadowalać będzie obie strony.
Pamiętaj, że wszystko zaczyna się od pragnienia. Potem trzeba zaplanować postępowanie nastawione na osiągnięcie celów i realizować je w zgodzie z przedstawionymi wyżej sposobami zachowania w stosunku do innych ludzi, właściwie zarządzając
sobą w czasie oraz wkładając w to, co robisz, wystarczająco dużo wysiłku.
Zwiększy to bowiem Twoje szanse skutecznego działania zarówno w po-
jedynkę, jak i w zespole. Przyczyni się do szczęśliwszego życia.
Tekst pochodzi z gazety „Wyprawka Maturzysty”, udostępnionej nam przez Biuro Prasowe Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Dziękujemy!














