| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Nie możemy pozwalać, by definiowało nas ograniczone postrzeganie innych ludzi.

Virginia Satir
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 919
PDF Drukuj Email

„Firma zawsze powinna się rozwijać, żeby nie dać się pożreć przez konkurencję”

Maciej Pawełczyk – właściciel firmy INBORNMEDIA

Agnieszka Piekorz: Kiedy jest najlepszy czas na stworzenie własnej firmy? Jak to było w Pana przypadku?

Maciej Pawełczyk: Nie wiem czy istnieje "najlepszy czas" na założenie firmy. Może jest to po prostu wtedy, gdy czujemy taką potrzebę lub gdy dochodzimy do wniosku, że nic nie jest w stanie zaspokoić naszych pragnień i ambicji bardziej niż działanie na własną rękę. Wiadomo, wtedy ryzyko jest o wiele większe niż w przypadku zatrudnienia się w dużej firmie na stałe, ale i możliwości, i perspektywy szersze, nie wspominając o niezależności. Początki to gehenna, szczególnie przy polskiej nieludzkiej biurokracji, której szczególnie nienawidzę. Dobrze wspominam za to ulgę w składkach ZUS na pierwsze dwa lata działalności firmy, bez której działalność byłaby pewnie niemożliwa. Przez ten okres trzeba było szybko stanąć mocno na nogi, żeby być w stanie płacić pełne składki, które są koszmarnie wysokie w naszym "cudownym" socjalnym i opiekuńczym państwie.


AP: Jak w kilku zdaniach scharakteryzowałby Pan działalność? Na czym polega Wasza praca? Co jest w niej najważniejsze?

MP: Nie chcę prawić banałów, ale w przypadku działalności INBORNMEDIA sp. z o. o. najważniejsza jest pasja, która wyposaża przedsiębiorcę w siłę i konsekwencję, które w przypadku brutalnej branży filmowo-telewizyjnej są niezbędne. Zaczynaliśmy od teledysków dla coraz większych gwiazd polskiego showbizu. Paradoksalnie jednak pierwsze zlecenie wykonaliśmy dla zespołu klasy światowej - mianowicie dla deathmetalowego zespołu Vader. Można śmiało powiedzieć, że to nas uskrzydliło. Klip "Hallelujah (God is Dead)" wyszedł, nieskromnie mówiąc, bardzo dobrze. Następnie (chyba dzięki ogromnemu uporowi i dniach spędzonych ze słuchawką przy uchu, i z hektolitrami kawy przy komputerze) dotarliśmy do Jurka Skrzypczyka z Czerwonych Gitar, który zamówił u nas teledysk do utworu "Wezmę Cię Ze Sobą". To były początki. Robiliśmy dobre rzeczy, ponieważ zatrudnialiśmy profesjonalistów. Zaufało nam kilka dużych wytwórni płytowychw Polsce. Ostatnio jednak ukierunkowaliśmy się na produkcję formatów (programów) telewizyjnych. A co było zawsze najważniejsze w osiąganiu naszych celów? Po pierwsze obłędny upór, który opierał się destrukcyjnym wpływom wszystkich przeciwności losu. Po drugie szybkość działania i bycie pierwszym, przed konkurencją. No i oczywiście trzeba też znać dużo ludzi.


AP: W interesujący sposób ujmuje Pan cele firmy opatrzone na stronie internetowej skrótem MISJA. Na czym taka misja miałaby polegać?

MP: Prowadzenie firmy może być misją, która może mieć wiele znaczeń. Dla mnie jest to realizowanie własnych pasji. Branża filmowo-telewizyjna jest obszarem, na którym można się naprawdę spełniać i który gwarantuje wiele wrażeń nadających życiu sens i czyniących je barwnym. Dla innych może to być ekonomia, giełda, malarstwo, sport czy na przykład astronomia. Trzeba to w sobie odnaleźć. Teraz, na przykład, realizujemy pilota programu podróżniczego z autorem bestsellera pt. "Samsara" - Tomkiem Michniewiczem. Byliśmy dwa tygodnie w Tajlandii, Malezji i Singapurze. Byliśmy świadkami walk Muay Thai, uczestniczyliśmy w ekstremalnym festiwalu wegetariańskim w Phuket, siedzieliśmy w dżungli, w wiosce prymitywnego plemienia Oran Asli. To jest dla mnie esencja, a pieniądze to przyjemny skutek uboczny.

Kiedyś miałem praktyki w pewnym banku, ponieważ wtedy jeszcze myślałem, że zostanę administratorem sieci. Niestety, nie zauważyłem dla siebie żadnej misji w tym zawodzie. Wytrzymałem kilka dni, przekląłem w myślach, trzasnąłem drzwiami i wyszedłem. Chyba nie mógłbym robić czegoś, czego nie kocham i co mnie nie podnieca. Podziwiam ludzi, którzy to potrafią. Zaraz potem zacząłem pracę w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu, która wprowadziła mnie w inny świat.


AP: Jak Pana postawa życiowa i charakter wpływa na przedsiębiorstwo? Jaką trzeba być osobą, aby założyć własną firmę?

MP: Znowu banał - trzeba być bezkompromisowym i podążać własną ścieżką. Dookoła jest masa ludzi, którzy szepczą różne słowa. Takie podszeptywania mogą często osłabiać odwagę i trzeba je przepuścić przez gęste sito. W każdym razie trzeba być bardzo stanowczym, mieć własne zdanie i wybijać się z tłumu. Przynajmniej w mojej branży.


AP: Pana przedsiębiorstwo tworzą młodzi ludzie. Czy w tak dużym mieście jak Wrocław istnieją szanse działania dla młodych? Czy świeżość i młodość może konkurować z wieloletnią tradycją?

MP: Zawsze jest czas dla młodych. To młodzi wnoszą świeżość, chociaż często brakuje im skrupulatności i rzetelności, które są cechami starszych. Trzeba na to uważać, szczególnie przy zawiłościach polskiej koszmarnej biurokracji.


AP: Czy zechciałby Pan uchylić innym młodym ludziom rąbka tajemnicy jak założyć własną firmę i odnieść sukces?

MP: Sukces wynika z pasji w każdym przypadku. Trzeba ją tylko odnaleźć i odpowiednio ukierunkować energię w jej rozwój. Rozumiem, że niektórzy interesują się tylko zarabianiem pieniędzy i to też w pewnym sensie jest pasja! Ja do tego potrzebowałem jednak głębszej idei.


AP: Co jeszcze przed Panem? Czy firma powinna się rozwijać? Ma Pan plany związane z rozwojem przedsiębiorstwa w najbliższych latach?

MP: Firma zawsze powinna się rozwijać, żeby nie dać się pożreć przez konkurencję, wyprzedzić przez technologię i ulec skostnieniu. Mamy bardzo wiele w planach. Aktualnie najbardziej absorbuje nas program podróżniczy, o którym mówiłem. Jest to format, którego bohaterami są dwaj backpackerzy. Gwarantuję, że takiego czegoś jeszcze nie było w polskich mediach i miejmy nadzieję, że odbije się to szerszym echem po naszym kraju. Wszystko zależy od tego czy media będą mieć dobry gust i będą zainteresowane, bo różnie bywa z tym gustem, wystarczy zobaczyć, co się dzieje w telewizji. Naszym kolejnym celem jest serial komediowy o pewnej formule, której jednak nie będę zdradzać.

Współpracujemy z: