„Jestem szczęściarzem bo całe życie robię to, co lubię”
Wywiad z Józefem Pfaffem - wykładowcą Katedry Rachunkowości Akademii Ekonomicznej w Katowicach i właścicielem kancelarii finansowo- księgowej.
Jak powstała Pańska kancelaria finansowo- księgowa?
J.P.: Początek mojej prywatnej działalności przypadł na koniec lat 80, kiedy to na rynku miał miejsce rozkwit małych form działalności gospodarczej takich jak spółki osobowe. Także wprowadzenie w życie ustawy o swobodzie gospodarczej w ogromnej mierze przyczyniło się do tego. Nowo powstające podmioty zgłaszały zapotrzebowanie na usługi prowadzenia ksiąg rachunkowych oraz doradztwa finansowo- księgowego.
Wraz z moim kolegą z Katedry Rachunkowości postanowiliśmy odpowiedzieć na zaistniałe potrzeby rynku i w praktyczny sposób wykorzystać wiedzę teoretyczną, zbieraną przez kilkanaście lat podczas działalności naukowej. Uzyskane tytuły biegłego rewidenta pozwoliły nam także na oferowanie bardziej zaawansowanych usług badania sprawozdań finansowych oraz stanowiły o naszej konkurencyjności na rynku.
Jak długo trwała Wasza wspólna działalność, czy do dziś są Panowie wspólnikami?
J.P.: Nasza współpraca trwała tylko dwa lata, gdyż obaj mieliśmy odmienną wizję własnego biznesu. Ja jestem zwolennikiem działalności na mniejszą skalę, natomiast mój kolega stworzył kancelarię ogólnokrajową. Powiększanie rozmiarów działalności wiązało się dla mnie z rezygnacją z pracy dydaktycznej, a tego nie chciałem robić. Te dwie płaszczyzny ubogacają się wzajemnie. Ogromną satysfakcje przynosi mi zainteresowanie studentów, kiedy podczas wykładu teoretyczne kwestie mogę im przedstawić w aspekcie praktycznym.
Własną działalność rozpoczął Pan po 13 latach pracy na uczelni. Jest ona ogromną instytucją, a pracownicy są małymi trybikami tej wielkiej machiny. Jak więc udało się Panu z tego wyłamać i poprowadzić działalność na własną rękę?
J.P.: Od czasu pierwszego kontaktu z rachunkowością stała się ona moją pasją. Kiedy ujawniła się luka na rynku i zapotrzebowanie na usługi księgowe, postanowiłem sprawdzić, czy opisywane w książkach prawa i procedury, o których uczyłem studentów, rzeczywiście występują w praktyce. Aspekt finansowy i możliwość poprawy funduszy rodzinnych także wpłynęły na mnie motywująco.
Czy w tej pasji do rachunkowości pojawiały się momenty zwątpienia i chęć zmiany branży? Zadawał Pan sobie kiedykolwiek pytanie typu: czy z tych cyferek będę coś miał?
J.P.: Uparcie trzymałem się swojego zdania, wybierając rachunkowość jako dziedzinę, w której chcę pracować. Rodzina i znajomi odradzali mi to. Był to czas kiedy pracę w księgowości uznawano za najgorszą w przedsiębiorstwie i tam zawsze były wolne miejsca pracy. Wtedy kierowała mną pasja i to był dobry wybór. Dziś patrząc z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że na swej pasji można też nieźle zarobić.
Działania nastawione na szybki, łatwy zysk możemy uznawać za niewłaściwe?
J.P.: Ważne, by robić to, co się naprawdę lubi. Nawet, gdy oczekiwany, szybki zysk nie pojawi się, to w swojej pracy człowiek będzie czuł się spełniony. Ja jestem szczęściarzem bo całe życie robię to co lubię.
Praktyka tak wiele wniosła do Pana pracy naukowej, dlaczego więc tak niewielu pracowników naukowych prowadzi własną działalność gospodarczą?
J.P.: Niektórzy z nich nie mają okazji, żeby to zrobić. Ich dziedzina nie ma bezpośredniego zastosowania w praktyce. W rachunkowości teorię w całości wykorzystuje się w praktyce. Można ją nazwać językiem biznesu. Do wszystkiego trzeba także wyrazić chęć. W praktyce należy iść z postępem i wyłapywać wszelkie zmiany i stosować się do nich. Siedząc wyłącznie w książkach nie ma takiej możliwości. Praca naukowa stwarza wiele udogodnień do prowadzenia własnej działalności, może także inspirować. Wybór takiej drogi wiąże się jednak z większym zaangażowaniem niż np. podjęcie kolejnego etatu w innej instytucji.
Praca na uczelni oraz w ramach własnej działalności pochłania wiele czasu i energii. Skąd brać siłę na pracę na tak wysokich obrotach?
J.P.: Ja pracuję wyłącznie dla siebie i lubię to co robię, więc praca mnie nie męczy. Swoboda w pracy bardzo motywuje do dalszego, efektywnego działania. Dzisiaj nie wyobrażam siebie w roli szeregowego pracownika, wykonującego pracę pod ścisłym nadzorem i w określonym tylko czasie. Zamiłowanie do samodzielności motywuje do prowadzenia działalności.
Jaki powinien być przedsiębiorca?
J.P.: Wytrwały i zdolny do wyrzeczeń- praca na własny rachunek wymaga wielu wyrzeczeń. Czasami nie zauważa się upływającego czasu- że tydzień się skończył albo dni tygodnia niczym się nie różnią od siebie. Umiejętność dostosowania się do ciągłych zmian ma także duże znaczenie.
Czy obecny czas jest dobry na zakładanie firmy?
J.P.: Zawsze jest dobry czas, trzeba tylko znaleźć swoje miejsce- lukę na rynku. Są momenty na każdą dziedzinę. Trzeba je tylko zauważyć w odpowiednim czasie.
Rozmawiała Anna Lewko
Jak długo trwała Wasza wspólna działalność, czy do dziś są Panowie wspólnikami?
J.P.: Nasza współpraca trwała tylko dwa lata, gdyż obaj mieliśmy odmienną wizję własnego biznesu. Ja jestem zwolennikiem działalności na mniejszą skalę, natomiast mój kolega stworzył kancelarię ogólnokrajową. Powiększanie rozmiarów działalności wiązało się dla mnie z rezygnacją z pracy dydaktycznej, a tego nie chciałem robić. Te dwie płaszczyzny ubogacają się wzajemnie. Ogromną satysfakcje przynosi mi zainteresowanie studentów, kiedy podczas wykładu teoretyczne kwestie mogę im przedstawić w aspekcie praktycznym.
Własną działalność rozpoczął Pan po 13 latach pracy na uczelni. Jest ona ogromną instytucją, a pracownicy są małymi trybikami tej wielkiej machiny. Jak więc udało się Panu z tego wyłamać i poprowadzić działalność na własną rękę?
J.P.: Od czasu pierwszego kontaktu z rachunkowością stała się ona moją pasją. Kiedy ujawniła się luka na rynku i zapotrzebowanie na usługi księgowe, postanowiłem sprawdzić, czy opisywane w książkach prawa i procedury, o których uczyłem studentów, rzeczywiście występują w praktyce. Aspekt finansowy i możliwość poprawy funduszy rodzinnych także wpłynęły na mnie motywująco.
Czy w tej pasji do rachunkowości pojawiały się momenty zwątpienia i chęć zmiany branży? Zadawał Pan sobie kiedykolwiek pytanie typu: czy z tych cyferek będę coś miał?
J.P.: Uparcie trzymałem się swojego zdania, wybierając rachunkowość jako dziedzinę, w której chcę pracować. Rodzina i znajomi odradzali mi to. Był to czas kiedy pracę w księgowości uznawano za najgorszą w przedsiębiorstwie i tam zawsze były wolne miejsca pracy. Wtedy kierowała mną pasja i to był dobry wybór. Dziś patrząc z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że na swej pasji można też nieźle zarobić.
Działania nastawione na szybki, łatwy zysk możemy uznawać za niewłaściwe?
J.P.: Ważne, by robić to, co się naprawdę lubi. Nawet, gdy oczekiwany, szybki zysk nie pojawi się, to w swojej pracy człowiek będzie czuł się spełniony. Ja jestem szczęściarzem bo całe życie robię to co lubię.
Praktyka tak wiele wniosła do Pana pracy naukowej, dlaczego więc tak niewielu pracowników naukowych prowadzi własną działalność gospodarczą?
J.P.: Niektórzy z nich nie mają okazji, żeby to zrobić. Ich dziedzina nie ma bezpośredniego zastosowania w praktyce. W rachunkowości teorię w całości wykorzystuje się w praktyce. Można ją nazwać językiem biznesu. Do wszystkiego trzeba także wyrazić chęć. W praktyce należy iść z postępem i wyłapywać wszelkie zmiany i stosować się do nich. Siedząc wyłącznie w książkach nie ma takiej możliwości. Praca naukowa stwarza wiele udogodnień do prowadzenia własnej działalności, może także inspirować. Wybór takiej drogi wiąże się jednak z większym zaangażowaniem niż np. podjęcie kolejnego etatu w innej instytucji.
Praca na uczelni oraz w ramach własnej działalności pochłania wiele czasu i energii. Skąd brać siłę na pracę na tak wysokich obrotach?
J.P.: Ja pracuję wyłącznie dla siebie i lubię to co robię, więc praca mnie nie męczy. Swoboda w pracy bardzo motywuje do dalszego, efektywnego działania. Dzisiaj nie wyobrażam siebie w roli szeregowego pracownika, wykonującego pracę pod ścisłym nadzorem i w określonym tylko czasie. Zamiłowanie do samodzielności motywuje do prowadzenia działalności.
Jaki powinien być przedsiębiorca?
J.P.: Wytrwały i zdolny do wyrzeczeń- praca na własny rachunek wymaga wielu wyrzeczeń. Czasami nie zauważa się upływającego czasu- że tydzień się skończył albo dni tygodnia niczym się nie różnią od siebie. Umiejętność dostosowania się do ciągłych zmian ma także duże znaczenie.
Czy obecny czas jest dobry na zakładanie firmy?
J.P.: Zawsze jest dobry czas, trzeba tylko znaleźć swoje miejsce- lukę na rynku. Są momenty na każdą dziedzinę. Trzeba je tylko zauważyć w odpowiednim czasie.
Rozmawiała Anna Lewko














