JAK ZAROBIĆ NA GŁOSIE?
Kiedy pojawił się u Ciebie pomysł na rozpoczęcie własnej działalności? Czy wcześniej pracowałeś na etacie?
TK: Tak, po studiach pracowałem na etacie. To była praca moich marzeń – dostałem się do radia. Wtedy jeszcze myślałem tak, jak chyba wielu dwudziestolatków, żeby mieć fajną pracę. Swoje marzenie zrealizowałem. Już wcześniej pojawił się pierwszy pomysł na własną działalność. Jeszcze w czasie studiów miałem firmę zajmującą się importem płyt kompaktowych. Pewnie byłem jednym z pierwszych, którzy robili to w Polsce, na samym początku lat dziewięćdziesiątych. Chciałem te studia jak najszybciej skończyć, żeby mi nie przeszkadzały w tym, co robiłem.
Na czym dokładnie polega Twoja nietypowa praca?
TK: Na adaptacjach językowych różnych materiałów audio i video. Czyli dostaję, najczęściej amerykańskie nagranie, czy to dźwiękowe, czy film, tłumaczę je, najczęściej sam, niekiedy ktoś to robi, ale ja potem muszę przystosować to tłumaczenie do wymogów lektorskich i nagrywam wersję polską, we własnym studiu. Później realizator wykonuje mix i przygotowujemy polską wersję z lektorem. Jak ktoś ogląda film, to nie jest to nic dziwnego, ale pliki audio, to tylko nasza specjalność. Nie patentowaliśmy tego, ale podejrzewam, że jesteśmy jedyni w Polsce w tej branży.
W informacjach na Twój temat można przeczytać, że miałeś epizod telewizyjny…
TK: To był trochę przypadek. Wojtek Zamorski, z którym pracowaliśmy przez moment w radiu, pracował wtedy w Telewizji Katowice. Były to czasy, kiedy w tej telewizji udźwiękawiano filmy na potrzeby 3 kanału TVP regionalnej. Szukano kogoś, kto zostałby nowym głosem telewizyjnym. Wojtek tworzył wtedy zespół lektorów i zaproponował tę pracę mnie oraz Irkowi Załogowi. Nie byliśmy jedyni, był też bardzo doświadczony, świetny lektor, pan Tadeusz Chmiel. Zaczęliśmy czytać filmy w telewizji. Musiałem się tego nauczyć, bo to była zupełnie inna praca głosem niż w radiu. Duża lekcja, muszę przyznać. Pokory również. Tak to się zaczęło. Trwało jakieś dwa i pół roku, no, ale… w telewizji jak to w telewizji… Było i nagle się skończyło.. To był bardzo ważny krok i dał początek czemuś następnemu.
Czy uczyłeś się kiedyś precyzyjnej wymowy, poprawnej artykulacji?
TK: Wiesz, to dziwne, ale nie. Właściwie jedyny taki moment, to był początek współpracy z telewizją. Żebym mógł zostać lektorem, wysłano mnie do Szczecina na taką próbną sesję i tam była pani, która zwróciła mi uwagę na kilka szczegółów, posłuchała mnie i stwierdziła, że mogę czytać. Nie przechodziłem więc żadnych kursów dykcji.
Czy głos może być skuteczną bronią biznesową?
TK: Zależy w jakiej sytuacji. Oczywiście, głos jest szalenie ważny. W bezpośrednich kontaktach z człowiekiem wiele zależy od tego, jak brzmisz, jakim językiem się posługujesz. W ten sposób możesz zbudować pierwsze zaufanie u nowo poznanej osoby. Zawsze twierdzę, że biznes robi człowiek z człowiekiem, a nie firma z firmą, więc od tego jak mówisz, wiele zależy. W sprzedaży sposób mówienia jest bardzo ważny, już nie wspomnę o wystąpieniach publicznych, które też są bardzo ważnym elementem. Kiedy jesteś na przykład menagerem w firmie, prędzej, czy później będziesz musiał stanąć przed ludźmi i poprowadzić chociażby zebranie. W Polsce ta umiejętność jest jeszcze niedoceniana, ale podejrzewam, ludzie coraz częściej będą szukali literatury bądź kursów, które nauczą ich, jak skutecznie przemawiać, prezentować swoją firmę, bo widzę, że niewielu ludzi potrafi to zrobić dobrze w sposób naturalny. Do tego wiemy, że strach przed wystąpieniami publicznymi jest podobno drugim, zaraz po strachu przed śmiercią, największym strachem ludzkości. Myślę, że na przykład kluby Toastmasters, gdzie można się nauczyć przemawiać publicznie będą się u nas rozwijały.
Czy skończone studia pomogły Ci w biznesie?
TK: Tak. Ważną częścią mojej pracy są tłumaczenia. Skończyłem anglistykę, bez tego byłoby mi trudno. Z tym, że ja do tych studiów podchodziłem w specyficzny sposób. Uczelnia usilnie próbowała zrobić ze mnie nauczyciela, a ja od początku wiedziałem, że nim nie będę. Studiowałem, żeby nauczyć się biegle posługiwać językiem angielskim. To się udało i do dziś z tego korzystam, głównie w pracy, ale nie tylko. Nauczyłem się też kilku zasad na temat tłumaczenia dzięki kontaktom z mądrymi ludźmi.
Jakie predyspozycje, cechy charakteru, powinien mieć przedsiębiorca?
TK: Przede wszystkim odwagę, żeby zrobić pierwszy krok. To bardzo ważna cecha, która wyróżnia ludzi przedsiębiorczych. Po drugie, wytrwałość, żeby nie zrezygnować, kiedy po pierwszym kroku, może nie pójdzie tak, jak sobie planowaliśmy. To jest szalenie ważna tajemnica sukcesu, którą często powtarzam za różnymi mówcami na płytach. Po pierwsze, wiedz, czego chcesz człowieku, zacznij coś robić, po trzecie postaw krok trzeci, czwarty i piąty, mimo iż nie widzisz od razu rezultatów.
Czy teraz myślisz o jakimś kolejnym biznesie?
TK: Myślę stale (śmiech). Muszę przyznać, że jestem w tej chwili w okresie wielkich zmian. Stwierdziłem, że kierunek, w którym zmierzam, nie prowadzi tam, gdzie naprawdę chcę się znaleźć za kilka lat. Postawiłem sobie za cel zbudowanie w ciągu najbliższych 5-10 lat solidnych źródeł dochodów pasywnych. Tak, żebym mógł przejść na emeryturę w ciągu tych 5-10 lat i żeby przez resztę życia generowały mi pieniądze różne rzeczy, które stworzę dzisiaj. A to wymaga zmiany kierunku. Również odwagi, by postawić krok w nieznane, a potem wytrwałości, żeby trzymać się tego, co sobie człowiek postanowił. W związku z czym, pracując nadal w swojej firmie i zajmując się tłumaczeniami, tworzę w tej chwili sklep internetowy, w którym będziemy sprzedawali audiobooki, rozwijające płyty szkoleniowe, później być może stworzymy duży portal edukacyjny, oparty na mądrych materiałach audio. Jest to kwestia przyszłego roku i ewentualnych dotacji unijnych, na które czekamy i „siedzimy na kciukach”, żeby je dostać. A oprócz tego, buduję jeszcze biznes sieciowy, w który gorąco wierzę, bo uważam, że jest to sprawdzony, pewny i najprostszy sposób zdobycia pasywnych dochodów, jeśli zrobi się to profesjonalnie. Tak, że w tej chwili robię 3 rzeczy, tak by docelowo robić 2, a w końcu jedną, a później żadnej, ale żeby dalej żyć tak, jak będę chciał.
A czy nie boisz się, że swoją działalnością zniechęcisz ludzi do czytania książek? Że ich rozleniwisz i będą woleli posłuchać płyty, niż przeczytać książkę?
TK: Nie, bo to po prostu inny sposób przyswajania sobie ich treści, na przykład w czasie jazdy samochodem. Dla mnie te płyty, to sposób na wykorzystanie czasu, który przecieka nam przez palce. Brian Tracy mówi, że w Stanach, ale zapewne u nas jest tak samo, rocznie człowiek spędza za kierownicą tyle czasu, ile spędziłby studiując zaocznie. Zatem może lepiej wykorzystywać ten czas na coś mądrego i nauczyć się czegoś wartościowego. Sądzę, że jeżeli ktoś lubi książki, to nie przestanie ich czytać. Spotykam wiele osób, które uważają, że nie mają czasu na czytanie, to może tym ludziom audiobooki pomogą zaznajomić się z książką. To jest też sposób, żeby wrócić do książki. Rzadko czytamy tę samą książkę 3 razy, a audiobooka można słuchać w nieskończoność, wozić go z sobą przez miesiąc, dwa, trzy i wiele razy go słuchać i utrwalać. To nie jest konkurencja dla czytania.
Czy masz jakieś motto życiowe? Jakiś aforyzm, który w sposób szczególny do Ciebie przemawia?
TK: Jest ich bardzo wiele. Co chwilę trafiam na jakieś mądre zdania. Bardzo mi się spodobało takie hasło Oga Mandino, autora fenomenalnych książek motywacyjnych opowiadających trochę alegorycznych historii, ale uczących odpowiedniego podejścia w życiu. Og Mandino powiedział Każdego dnia dawaj z siebie wszystko, to co dziś zasiejesz, zadecyduje o twych przyszłych zbiorach. Właśnie tak myślę. Dzisiaj pracuję ciężko, by za parę lat zbierać plony.
I to jest klucz do sukcesu?
TK: Myślę, że tak. Wierzę w to.

Tomasz Kućma, tłumacz, lektor, przedsiębiorca. Absolwent Wydziału Anglistyki Uniwersytetu Śląskiego. W latach 1992-1997 prezenter Radia Flash FM, dziennikarz muzyczny, później pracował w firmach handlowych (m.in. EMPiK, Media Markt), był także lektorem w Telewizji Polskiej. Od 1997 roku zajmuje się tłumaczeniami i adaptacjami językowymi nagrań audio i video, od 2004 roku prowadzi własne studio nagrań lektorskich, STUDIO PRESTO, gdzie nagrywa polskie wersje językowe motywacyjno szkoleniowych nagrań audio i video (m.innymi Briana Tracy, Roberta Kiyosaki, Johna Maxwella, Skipa Rossa i innych), a także audiobooki (Dla wydawnictw Studio Emka, MT Biznes, Logos, Network TwentyOne, Helion, Złote Myśli).














