„Tak, chcę mieć swój biznes”
Mirosław Pawluś – student V roku Akademii Ekonomicznej w Katowicach, właściciel dwóch sklepów spożywczych.
Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś: „Tak, chcę mieć swój biznes”?
MP: Pierwszy raz tak pomyślałem w liceum. Było to mniej więcej w drugiej klasie, gdy mieliśmy wybrać fakultety i ze względu na to musiałem zacząć myśleć o dalszym życiu. Wtedy stwierdziłem, że pójdę na profil matematyczno - geograficzny, żeby potem dostać się na Akademię Ekonomiczną itd. W sumie dopiero na uczelni uświadomiłem sobie po pierwszych doświadczeniach w pracy u kogoś, że to wszystko nie jest dla mnie, że ja nie mogę chodzić do kogoś na osiem godzin do pracy, bo chyba bym zwariował. Poza tym, nie odpowiadałoby mi to, że ktoś ciągle by mi mówił co mam robić, jak mam to robić, mimo że wielokrotnie wiedziałbym więcej od niego na ten temat, a mimo wszystko musiałbym się uginać pod jego niewłaściwymi decyzjami. Na pewno na ten wybór mieli też wpływ moi rodzice, gdyż od dawna prowadzą własną działalność.
Czyli rodzice byli dla Ciebie przykładem, wzorem?
MP: To jest chyba tak, że dzieci zawsze przyglądają się zajęciom rodziców i w pewien sposób im to imponuje. To oni zmotywowali mnie do założenia swojego biznesu. Wpoili mi to, że zamiast pracować dla kogoś, mogę więcej osiągnąć, podejmując wszystkie decyzje samodzielnie.
Ile czasu zajęło Ci przejście od pomysłu na biznes do jego realizacji?
MP: Bardzo krótko. Mój pomysł na biznes nie jest zbyt oryginalny, sklepów spożywczych jest multum. Realizacja pomysłu wymagała przede wszystkim znalezienia lokalu, co trwało około dwa miesiące.
Jakie korzyści dało Ci prowadzenie własnej działalności?
MP: Przede wszystkim poznałem prawo gospodarcze oraz prawo pracy, nie wspominając o ich funkcjonowaniu w rzeczywistości. Kontakt z ludźmi jest nieodzowny w posiadaniu jakiegokolwiek biznesu. Niestety nie wszyscy pracownicy czy kontrahenci są uczciwi, więc wynikają z tego różne komplikacje, spowalniające proces rozwoju firmy. Prowadzenie własnej działalności daje mi samodzielność i satysfakcję. Wszystko organizuję sam: od grafików pracowników, po planowanie mini logistyki w firmie. Nie mówiąc o tym, że dzięki firmie mam swoje mieszkanie, podczas gdy moi rówieśnicy żyją uczelnią i rozrywkami. Podstawą dojścia do większych pieniędzy jest przede wszystkim oszczędzanie, co trudno wprowadzić w życie remontując mieszkanie, ale wspólnie z moją dziewczyną staramy się racjonalnie zarządzać finansami.
Jak godzisz obowiązki studenta, z prowadzeniem dwóch sklepów i z remontem mieszkania? Podobno doba ma tylko 24h?
MP: No niestety, doba ma tylko 24 h. W takiej sytuacji podstawą jest kalendarz. Bez niego ani rusz. To w nim znajdują się wszelkie obowiązki, płatności bankowe – wszystko, co się da. Jak to godzę? Dostaję plan na uczelni, pod niego ustawiam sobie logistykę firmy, do tego trzeba uwzględnić remont. Spotkania z przyjaciółmi na razie są na ostatniej lokacie, ale dążymy do tego, żeby to inaczej wyglądało.
Jak wygląda Twój dzień? O której wstajesz? Sam jeździsz po towar?
MP: Różnie bywa. Generalnie wstaję przed 7:00, do 8:00 składam zamówienia, a w następnej kolejności załatwiam sprawy codzienne. W mojej firmie wszystko co możliwe jest skomputeryzowane, więc w większości wymiana informacji odbywa się przez komunikatory internetowe. W zależności od planu dnia, albo najpierw jadę na uczelnię, odwiedzam hurtownie i zaopatruję sklepy, albo na odwrót. Wcześniej było tak, że zaopatrywałem sklep rano, a teraz przestawiłem się na wieczorne dostawy towaru. Jakoś sobie radzę, ale czasu dla siebie mam niewiele.
Czy miałeś chwile zwątpienia? Jeśli tak, to jak sobie z nimi poradziłeś?
MP: Chwila zwątpienia była niejedna. Takie sytuacje zdarzają się zawsze wtedy, kiedy są problemy finansowe, ponieważ to one są podstawą zadowolenia i motorem do dalszej pracy. Niestety za złe decyzje dużo się płaci. Teraz jestem na małym zakręcie. Do listopada będzie ciężko, ale potem już z górki. Trudne chwile są możliwe do przezwyciężenia tylko wtedy, gdy głęboko w środku jest się pewnym, że właśnie to chce się robić w życiu – pracować na własny sukces.
Czy studia pomogły Ci w podjęciu decyzji o stworzeniu własnej działalności?
MP: Uczelnia z jednej strony przeszkadza, z drugiej pomaga. Ogranicza czasowo, to jest najgorsze, ale też pomaga, gdyż poszerza horyzonty, daje wiedzę specjalistyczną, dzięki której mogę stworzyć coś lepszego niż inni właściciele sklepów - decyzje podejmuję z większą świadomością. Jeżeli chodzi o wiedzę praktyczną, to nad tym można tylko ubolewać.
Jakie masz plany na przyszłość? Najbliższą i taką za 10 lat?
MP: Ta najbliższa przyszłość, to wyjście z zakrętu w listopadzie. W grudniu będziemy szukać nowych lokalizacji na sklepy. Teoretycznie miałem już trzy sklepy, ale ze względu na finanse i pewne nieprzewidziane sytuacje, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Perspektywa 5 –letnia, to sieć sklepów, a 10 – letnia, nie chcę zapeszać, ale generalnie może być ciekawie.

Mirosław Pawluś














