| 
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 204
PDF Drukuj Email

Nigdy nie jest za wcześnie na swój biznes

Michał Toczyski – 17-letni przedsiębiorca, właściciel firmy szkoleniowej „Sukces PRO”

 

Kiedy rozpocząłeś swój biznes?

Michał Toczyski: Swój biznes rozpocząłem w AIP-ie rok temu, gdy miałem 16 lat. Zaczęło się od tego, że dawniej interesowałem się biznesem tak teoretycznie - czytałem wiele książek. Zaczęło się od Kiyosakiego, później typowo biznesowe książki np. „Marketing” Kotlera. Wreszcie pomyślałem sobie, że warto zrobić swój biznes, no i tak o tym myślałem przez rok. Następnie zorganizowałem znajomemu szkolenie. Był to Kamil Cebulski – propagator przedsiębiorczości wśród młodzieży. Tak się zaczęło. Pomyślałem, że skoro to szkolenie dobrze wyszło, to otwieram firmę szkoleniową. W ciągu następnych kilku dni powstał biznesplan i tak się zaczęło.

 O czym było Twoje pierwsze szkolenie?

MT: Powiedziałbym nawet, że to była pogadanka, dyskusja prowadzącego z uczestnikami. Spotkanie z milionerem na temat przedsiębiorczości. Zawsze uważałem, że warto robić dwie rzeczy. Po pierwsze szkolenia tematyczne typu: negocjacje, marketing, zarządzanie, po drugie - szkolenia inspirujące, rozwijające mentalność. To właśnie promujemy w Polsce.

 W logo Twojej firmy pojawia się jej hasło przewodnie „praktyka sukcesu”. No właśnie… Jaka jest praktyka sukcesu?

MT: Nasi trenerzy są przedsiębiorcami, którzy mają praktyczną wiedzę. Spotkałem na rynku wiele firm, które posiadają w ofercie bardzo ciekawe i wartościowe szkolenia, lecz niekiedy ich trenerzy żyją na przykład samym NLP, a nie wykorzystują tego na co dzień. Zdarzają się oczywiście firmy poważnie podchodzące do sprawy, które bardzo cenię. Dlatego uważam, że skoro nasi trenerzy są przedsiębiorcami i praktykami, to jest to nasza przewaga.

 Masz dopiero 17 lat, prowadzisz własny biznes, chodzisz do szkoły… Gdzie poznałeś pracujących dla Ciebie trenerów? Raczej nie w szkole… 

MT: (śmiech) To jest ciekawe. Czasem sami przychodzą na szkolenia, by poznać także nowych ludzi. Traktują to niekiedy jako ciekawostkę. Co więcej, sam przez dwa lata uczestniczyłem w różnych warsztatach, konferencjach biznesowych, inwestycyjnych, więc naprawdę wielu fascynujących ludzi poznałem. Barierą było to, że miałem wtedy różne fobie społeczne, o których teraz bardzo dużo się mówi. Ale myślę, że udało się to przezwyciężyć.

 Które z oferowanych przez Twoją firmę szkoleń jest Twoim faworytem?

MT: Będzie mi ciężko odpowiedzieć na to pytanie… Mogę do tego zaliczyć komunikację transformującą, czyli nowatorską metodę komunikacji stworzoną przez pana Bolstada. W Polsce promuje to u nas Piotr Podgórski. Dotyczy to postawy „win - win”. W tej metodzie wychodzimy z założenia, że konflikty po prostu się zdarzają i warto zastanowić się co zrobić, by jedna i druga osoba otrzymały to, co chcą, a nie tak, że obie muszą z czegoś rezygnować.

 Czy wsparcie bliskich pomogło Ci w biznesie?

MT: Czasami wsparcie było, czasami trochę mniej. W ogóle, to od rodziców wyszło moje zainteresowanie biznesem. Mama kiedyś pojechała na targi „Twoje pieniądze”, ja miałem wtedy jeszcze 13 lat, no i wróciła z książką Kiyosakiego (śmiech) i od tego się zaczęło. Do drugiej w nocy ją czytałem. Pomagali mi. Kupowali książki. Głownie mama, która interesuje się rozwojem osobistym, psychologią, od chyba 20 lat, wtedy kiedy w Polsce czegoś takiego jeszcze nie było. Posiada jeszcze maszynopisy tych skryptów. Wsparcie jest takie, że rodzice mi na tyle ufają, że pozwolą mi wyjechać np. na tydzień do Anglii z obcymi ludźmi. W wakacje zajmowaliśmy się takim projektem, że przez weekendy jeździliśmy po różnych miastach Polski i spotykaliśmy się z przedsiębiorcami – przewodniczącymi młodzieżowych rad i nawiązywaliśmy ciekawą współpracę.

 Jakie korzyści płyną z prowadzenia własnej działalności?

MT: Na pewno pasja. Osoba, która prowadzi własną działalność musi mieć w tym pasję, gdyż wtedy będzie bezkonkurencyjna i będzie potrafiła zarażać swoją pasją klientów. Dalsze korzyści, to poznawanie ciekawych ludzi, większa wizja tego, że robię coś wielkiego. W dalszym etapie na pewno także niezależność finansowa.

 Zazwyczaj zadaję pytanie o wykształcenie, studia, ale w tym wypadku muszę je trochę zmienić... Co po liceum?

MT: Na pewno studia (śmiech). Nie wiem jeszcze jakie. Na pewno coś związane z biznesem, psychologią, socjologią, może filozofią… Z tego, co się orientowałem, najlepszymi menedżerami są psychologowie i filozofowie, a nie ludzie po zarządzaniu i marketingu.

 Czy nie wolałbyś mieć „normalnego dzieciństwa” tzn. czy nie chciałbyś chodzić tylko do szkoły, a potem mieć czas dla siebie tak, jak Twoi rówieśnicy?

MT: Mimo obowiązku czasem się w tej szkole pokazuję (śmiech). Szkoła daje nam dużo. Uczy pewnego rodzaju wiedzy – wiedzy wymaganej, o której mówi Kamil Cebulski, którą należy zgłębiać. Druga wiedzą jest wiedza pożądana, którą jest mój biznes.

 Jakie będą dalsze losy firmy?

MT: W przyszłym roku myślę o wyciągnięciu firmy z Inkubatorów. Sądzę, że największym problemem jest mój wiek. Teraz uczę się prawa w księgowości. Gdybym miał sam prowadzić działalność, to znacznie więcej czasu poświęcałbym na rachunkowość. Jeżeli popełnię jakieś błędy, to teraz, a potem będę miał już jakąś wiedzę.

 Czy jest jakaś osoba, która jest dla Ciebie wzorem do naśladowania?

MT: Kiyosaki mnie zainspirował i kiedy patrzę na niego, widzę że jest dobry w tym co robi. Zarabia na książkach, nie  tylko na nieruchomościach i niektórzy mają mu to za złe, ale on po prostu jest dobrym pisarzem i potrafi sprzedawać książki. A moim wzorem jest Bill Gates. Ostatnio oglądałem o nim film, kiedy na wywiad z nim firma czekała dwa lata, wreszcie się doczekała, przeprowadziła rozmowę z nim i znajomymi, wielu rzeczy się o nim dowiedziała. Na pewno też Kamil Cebulski, bo jest to osoba, która rzeczywiście zmotywowała mnie do założenia firmy. Sądzę także, że Krzysztof Pauch - przedsiębiorca, który pokazuje mi, że jeśli warto coś zrobić, to trzeba to zrobić od razu.

 

 

Współpracujemy z: