| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Ludzie wydają się nie zdawać sobie sprawy z tego, że ich opinia na temat świata jest również prezentacją ich charakteru.

Ralph Waldo Emerson
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 475
PDF Drukuj Email

Raz się żyje!

Jan Tondera – z wykształcenia optyk, a obecnie właściciel firmy wydającej „Przewodniki dla Mieszkańców”

Kiedy rozpocząłeś własną działalność i jak wyglądały początki?

Jan Tondera: Nigdy nie myślałem o założeniu własnej działalności. Jestem z zawodu optykiem i do momentu rozpoczęcia działalności gospodarczej pracowałem w tej branży. Doskonalenie technik sprzedaży i bezpośredni kontakt z klientem to te aspekty dotychczasowej pracy, które niewątpliwie stały się podstawą działalności, jaką obecnie prowadzę.

Mieszkając na jednym z osiedli, zawsze brakowało mi takiego źródła, gdzie mógłbym znaleźć informacje o miejscu, w którym mieszkam tj. godziny otwarcia banku, telefon do dentysty, adres najbliższego szewca itd. Żadna publikacja ani portal internetowy nie dostarczały takich informacji, powstał więc pomysł, by zebrać wszystkie dane o punktach handlowo-usługowych w jednym miejscu, tak, by móc łatwo dotrzeć do celu. W ten sposób zrodziła się inicjatywa wydawania przewodnika po osiedlu. Na podstawie zebranych informacji o miejscu, w którym mieszkałem powstał tematyczny informator, w którym można w łatwy sposób odnaleźć najważniejsze dane o miejscach użyteczności publicznej posegregowane w działy tematyczne oraz zawierające informacje o godzinach otwarcia, telefonach itd.  Na początku nie była to chęć otwarcia działalności, ale stworzenie czegoś dla własnych potrzeb.

Przed rozpoczęciem własnej firmy wziąłem kredyt. Zdecydowanie się na prowadzenie działalności na własny rachunek było dla mnie bardzo odważnym krokiem. Pojawiło się ryzyko, gdyż otwierając działalność zrezygnowałem z dotychczasowej pracy. Mimo wszystko podjąłem tę decyzję i powiedziałem sobie: raz się żyje! Spróbuję! No i tak z własnego notesu stworzyłem przewodnik. Pierwszy ukazał się we wrześniu 2007 r. Obecnie jest tych dzielnic 10. Przewodniki wydawane są 2 razy do roku na każdą z dzielnic w nakładzie 6 tyś egzemplarzy.  

Na czym polega ta działalność? Czy trudno było Ci się odnaleźć na rynku?

JT: Moją główną ideą jest pomoc mieszkańcom w poruszaniu się po ich okolicy. Z własnego doświadczenia oraz kontaktów z ludźmi wynika fakt, iż w przeważającej części mieszkańcy nie znają swojej okolicy. Początkowo myślałem, że w dzisiejszej dobie informacji elektronicznej, przewodnik nie zda egzaminu. Jednak jego funkcjonalność w postaci przejrzystego układu, poręcznego rozmiaru oraz przydatnej zawartości, okazały się nieocenionymi zaletami tak, iż stał się on publikacją lubianą, a co ważniejsze używaną przez mieszkańców.

Czy były chwile zwątpienia? Jak sobie z nimi radziłeś?

JT: Tak, takie chwile niekiedy przychodzą w różnych momentach działalności, ale zaraz po nich jest  nadzieja, że wszystko się ułoży i dalej będzie się „kręciło”. Staram się być, zarówno w życiu osobistym jak i w prowadzeniu firmy, optymistą.

 A jak to jest być szefem samego siebie? Czy to rozleniwia, czy wręcz przeciwnie - mobilizuje?

JT: Bycie szefem samego siebie ma wiele plusów, ale negatywne strony też się znajdą. Jak we wszystkim. Na pewno ogromnym plusem jest to, iż sam decyduję co robić i kiedy to robić. To pozwala mi na samodzielne decydowanie o tym kiedy potrzebuję więcej czasu dla siebie, a kiedy trzeba wziąć się ostro do pracy. Komfort polega na tym, że nikt nade mną nie stoi. Nie muszę być na 8:00 w pracy, tym bardziej, że kiedyś dojeżdżałem do pracy 2 godziny 3 autobusami… Jednak na pewno potrzebna jest tu umiejętność motywacji oraz samozaparcia, ponieważ wymagać muszę nie tylko od innych, ale przede wszystkim od siebie. A czas „leci” i trzeba go pilnować, by nam nie uciekał przez palce. Oczywiście nie zawsze to wychodzi… Chociaż muszę przyznać, że na tym etapie pracy, bycie szefem mobilizuje, gdyż mam w głowie mnóstwo nowych pomysłów.

Sukces to...

JT: ... to przede wszystkim działanie na najwyższym poziomie swoich możliwości spełniając przy tym marzenia i pragnienia w zgodzie z otoczeniem, a nie idąc „po trupach do celu”. Owszem robić coś, ale nie przeszkadzając przy tym innym. To, co robię dla siebie daje mi ogromną satysfakcję, gdyż mogę pomagać ludziom. Zdarza się tak, że mieszkańcy żyją kilkanaście lat na jednym osiedlu, a nie wiedzą, że obok znajduje się dentysta czy krawiec. Właściciele mówili mi, że mieszkańcy przychodzili do nich z przewodnikiem i mówili: „O tapicer się otworzył!”, a pan na to: „O, miło mi! Jestem tu już od 20-stu lat!” (śmiech).

Uważasz, że dobro okazane powraca?

JT: Tak! Wiele osób okazuje pomocną dłoń w wydawaniu tych przewodników. Ludzie mi pomagają np. dostarczając informacji, gdzie został otwarty jakiś sklep lub piszą do mnie, żebym pamiętał, że zmienił się rozkład autobusów, gdyż taką informację także można znaleźć w przewodniku. Spotykam się z bardzo miłym odbiorem. Na przykład ostatnio zadzwoniła do mnie pewna osoba z podziękowaniami za kolejny informator.

Jakie masz plany na przyszłość?

JT: Chciałbym, żeby moje przewodniki „ruszyły” na następne miasta. Jestem dobrej myśli i wierzę, że się uda, a może nawet „podbiję” całą Polskę! (śmiech)

 

Współpracujemy z: