| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Doświadczenie jest tym, co dostajesz, kiedy nie dostajesz tego, co chcesz.

Anonimowe
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 206
PDF Drukuj Email

Biznes to bardzo ciężka praca

Grzegorz Gałuszka – udziałowiec i prezes zarządu Active Bytes sp. z o.o.

 

 „Active Bytes”, „Poolicz.pl”, „Matematyka.org”, „Szybka.Nauka.pl”,” Zabrzanie.pl”… O czymś zapomniałam?

Grzegorz Gałuszka:  jeszcze pozyskiwanie funduszy unijnych (PO IG 8.1), pierwsze miejsce w konkursie Małych Grantów organizowanym przez Bank Światowy dla projektów społecznych. Do tego działalność w stowarzyszeniach, pisanie książek, kursów online, wniosków, biznesplanów, kreowanie marek, promowanie uczelni, otwieranie i zamykanie firm. Dużo tego.

Człowiek orkiestra… Jakbyśmy chcieli porozmawiać o wszystkim, to potrzebowalibyśmy paru dni. Skupmy się zatem na Twoich firmach…

GG: Pierwszy „biznes” założyłem w szkole podstawowej i była to gazetka szkolna. Już wtedy mieliśmy problem z cenzurą . Z dużymi firmami zacząłem współpracować w wieku 16 lat. Teraz jestem prezesem i udziałowcem Active Bytes sp. z o.o., która ma siedzibę w Gliwicach i powstała we wrześniu 2007 roku. Dział badawczy nadzoruje i koordynuje dr inż. Piotr Jurgaś – wiceprezes spółki. Od pół roku jestem również udziałowcem i prezesem zarządu nowego start-up`u. Ponadto mamy swoje miejsce w gliwickim „Technoparku” gdzie skupiamy się na innowacjach. Celujemy w coś, z czego w Polsce od dawna się śmiano lub nie rozumiano, czyli prywatna firma, która zajmuje się badaniami nad matematyką i zastosowaniem jej w praktyce. Zakres tego jest bardzo szeroki, gdyż wchodzi w to informatyka, która wywodzi się po linii prostej z matematyki, kryptologia, algorytmika, optymalizacja baz danych, serwisów internetowych, pisanie oprogramowania oraz prowadzenie badań nad własnym oprogramowaniem. Dla wielu rzeczy całkowicie  abstrakcyjne, także przy obiedzie o pracy sobie nie porozmawiamy . Nasz Dział badawczy stara się udowodnić matematycznie, że dane przedsięwzięcia mają szanse zaistnieć, a potem szukamy wspólnie praktycznego zastosowania. Mam świadomość, że brzmi to trochę dziwnie . Jednym z takich projektów jest „Poolicz.pl”. Służy on do rozwiązywania zadań krok po kroku i rozwiązuje ponad cztery miliony zadań rocznie. Gdy zaczynaliśmy nad nim pracować powiedziano nam, że gdyby coś takiego istniało, to miałoby to „Google”. Jednak oni tego nie mieli. Dwa lata po nas wystartował „Wolfram Alpha”, podobny projekt, który od razu wdrożył Bing.com Microsoftu. Wolfram Research to firma dysponująca ogromnym kapitałem, kilkuset osobowym zespołem, ponad dwudziestoma latami praktyki i oddziałami na całym świecie. Myśmy stworzyli Poolicz.pl w cztery lata z brakiem środków i w atmosferze ciągłego zniechęcania . Jest to projekt, który zainspirował nas do tego, by nadal kręcić się wokół innowacji. Robimy to, mimo, że w Polsce jest to totalnie niedochodowe, że są z tym ogromne problemy, że fundusze inwestycyjne w Polsce w ogóle nie działają…w znaczeniu badawczo-rozwojowym. Jest za to spora grupa firm, która chce zarobić na innowacjach, niekoniecznie pomagając w ich rozwoju. Najgłośniejsze portale jak „Allegro” czy „Nasza-klasa”, nie powstałyby w Polsce, gdyby nie zagraniczny kapitał – brutalna prawda. To podsumowuje sytuację rynku internetowego innowacji  - choć nie tylko - w naszym kraju. Oczywiście słyszy się o aniołach biznesu, czy funduszach VC/PE ale z pewnością na skalę 38 milionowego kraju – jest to stanowczo za mało. Trudno było kilka lat temu komuś wytłumaczyć, że matematyka jest przyszłością. Dzisiaj matematyka jest obowiązkowym przedmiotem i ludzie zaczynają sobie o niej przypominać. Po czasie dochodzą do wniosków, które myśmy wysnuli kilka lat temu. Gdzie więc wsparcie dla wizjonerów?

Skąd taka fascynacja matematyką?

GG: Z matematyką jest jak z wodą – jest wszędzie i każdy jej potrzebuje, tylko może sobie z tego nie zdawać sprawy. W Polsce mamy wielu „niezagospodarowanych” specjalistów. Kończą ciężkie studia i nie wiedzą, co mogą ze sobą zrobić. Oczywiście mogą uczyć w szkole, być analitykiem… Z szacunku do wiedzy tych ludzi staraliśmy się dać im jakąś możliwość. Wiadomo, że ludzie rozproszeni nic wielkiego nie zdziałają, natomiast, jeśli zaczną razem działać, mogą dokonać wielu rzeczy. Stajemy się brakującym ogniwem ułatwiającym matematycznym umysłom spokojny rozwój i pracę. Dbamy o nich już od gimnazjum.

W takim razie wyjaśnij mi, co ma wspólnego matematyka z telewizją?

GG:  można powiedzieć, że telewizja są to strumienie danych… Matematyka stanowi podstawę informatyki, a informatyka, to również przetwarzanie danych. Dokładamy marketing i świetny zespół - powstaje nam telewizja . Tutaj pojawia się mój drugi „konik”, czyli marketing internetowy, który prowadzi do tworzenia marek internetowych (szczególnie w okolicach produktów edukacyjnych). Marka jest bardzo ważna, bo przy tak dużym „wylewie” różnych projektów, coś musi nas wyróżniać. Mimo, że jest dosyć duża rozbieżność między tworzonymi lub prowadzonymi przeze mnie projektami, to łączy je to, że były i są widoczne, ale budowane od podstaw. Wszystkie te projekty mimo, że są internetowe, wirtualne, stają się widoczne i medialne. Co najśmieszniejsze, w pół roku udało nam się stworzyć telewizję, chociaż nigdy wcześniej nie miałem nic wspólnego z z tą materią .

Jak do tego wszystkiego ma się szkoła muzyczna? Udało mi się dotrzeć do informacji, że ukończyłeś Państwową Szkołę Muzyczną im. Stanisława Moniuszki…

GG: Tam zaraz ukończyłem. Katowałem otoczenie brzemieniem skrzypiec i pianina. Szkoła muzyczna wyćwiczyła mi ucho . Muzyka napawa optymizmem. Jesteśmy takim pokoleniem, które na każdym kroku napotyka muzykę. Przez moje ucho przepuszczam wszystko, prócz skrajnych odmian – nie mówię, żeby nikogo nie urazić. Mówi się muzyka łagodzi obyczaje, ja bym dodał jeszcze, że muzyka może inspirować i tak też jest w moim przypadku.

Jednak są chwile, kiedy muzyka nie jest w stanie złagodzić niektórych spraw… Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu firm?

GG: Największym problemem w Polsce są pieniądze ew. ich przepływy. Tak mówią zawsze ci, którzy nie mają do nich dostępu – i coś w tym jest. Często problemem jest skompletowanie zgranego zespołu. Miałem przyjemność spotkać się z wieloma „tytanami” przedsiębiorczości, ale tylko dzięki temu, że moje projekty zostały nagłośnione lub osiągnęły zamierzony cel. Niestety przeciętny innowacyjny Kowalski rzadko może spotkać ludzi, których by w danej chwili potrzebował. Założyciele Google 7 lat spotykali się z największymi przedstawicielami ich branży – bez efektu. Pomysły zwykle rodzą się nagle i potrzebują dużego zaangażowania kapitałowego no i dużo szczęścia. Rozumiem ludzi, którzy mają pieniądze, ale nie chcą ich inwestować, gdyż boją się straty. Wszechobecny staje się brak zaufania wynikający z tego, że nowi przedsiębiorcy zaraz po otwarciu spółki, chcą sprzedać udziały i wyjechać na Bora Bora. Oni chcą mieć pieniądze. Nie są do tego przygotowani – ale chcą. Dla mnie są one środkiem do celu, a nie celem. Trzeba mieć świadomość, że biznes jest to bardzo ciężka praca, ciągła edukacja, biurokracja, zmieniające się przepisy itp. Jeżeli zaniecham przeczytania jakiejś książki i tak do niej wrócę, bo ta wiedza będzie mi na pewno potrzebna. Ogromną barierą jest to, że Polacy mało zarabiają, a muszą dużo pracy włożyć w projekt (ogranicza to możliwość inwestowania własnych środków). Nasi koledzy za oceanem mają dużo większe zarobki – krócej pracują, aby móc realizować własne projekty. Nie mówiąc o skrajnych przykładach jak „Twitter” - dostał 100 000 000 dolarów i oni nie wiedzą jak na tym zarobić. „Youtube” dostał  1 700 000 000 dolarów. Wiadomo, że to nie są pieniądze w gotówce, ale chodzi o to, że ktoś podłapuje pomysł i zapewnia płynną realizację. Trochę czasu minie, aż na rynku zaczną pojawiać się wiarygodni Kowalscy przyciągający prawdziwych inwestorów. Tego sobie i wszystkim życzę.

Zajmujesz się wieloma rzeczami. Czy nadal się uczysz, doskonalisz?

GG: Człowiek musi uczyć się przez całe życie. Kończę pracę magisterską ze swojego projektu. Wiadomo, mało czasu na studiowanie, ale mam świadomość, że ten czas musi się znaleźć, gdyż na pewnym etapie życia, jeśli człowiek nie dopilnuje pewnych rzeczy, mogą pojawić się problemy. Trzeba podkreślić, że wszyscy ludzie, którzy coś osiągnęli i tak znaleźli czas na studia, więc ja też muszę . Problem uczelni polega na tym, że młodzi ludzie nie wiedzą, dlaczego studiują dany kierunek. Albo siedząc na jałowych zajęciach zastanawiają się ile czasu jeszcze można w taki sposób zmarnować. Kiedy na zarządzaniu profesor na piątym roku zadaje pytanie, czy ktoś pracuje, a zgłasza się dziesięć osób ze stu, a na pytanie kto prowadzi własną firmę, zgłasza się jedna osoba… To jest jakieś ogromne nieporozumienie…

 

Współpracujemy z: