| 
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 65
PDF Drukuj Email

Pracując na swoim uczymy się dwa razy szybciej

Katarzyna Ragan -  właścicielka „Akra” Zarządzanie i Administrowanie Nieruchomościami

Dlaczego właśnie nieruchomości?

Katarzyna Ragan: Branża nieruchomości interesowała mnie od dawna. Z tym, że zdecydowałam się zająć nie pośrednictwem w obrocie, tylko zarządzaniem nieruchomościami, czyli jest to etap, który zaczyna się po podpisaniu aktu notarialnego. Moja praca polega na pomaganiu właścicielowi w zarządzaniu jego własnością, czyli zajmuję się szeroko pojętą administracją. Oczywiście, aby prowadzić taką działalność, trzeba mieć konieczne do tego uprawnienia, czyli ustawowo wymaganą licencję zarządcy nieruchomościami. Jeżeli zdobędzie się licencję, można otworzyć własną działalność. Długo się zastanawiałam, czy dam sobie radę w tym zawodzie, ponieważ praca ta wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym, wynikającym z intensywnej  pracy z ludźmi, praktycznie siedem dni w tygodniu. Musimy radzić  z różnymi sytuacjami konfliktowymi. W tym zawodzie trzeba mieć również podstawową wiedzę z wielu dziedzin: techniki, ekonomii, prawa, księgowości, dlatego zanim się podejmie taką decyzję, trzeba się dobrze zastanowić, czy jest to praca dla mnie, zwłaszcza, że trzeba przejść przygotowanie zawodowe w formie kursów, bądź studiów podyplomowych, tak jak w chwili obecnej.

Kiedy rozpoczęła Pani  swoją działalność gospodarczą i jak wyglądały początki?

KR: Na swoje nazwisko zaczęłam pracować w 2008 roku. Najtrudniejsze jest zdobycie pierwszego klienta. Potem już jest łatwiej. Generalnie jest to zawód zaufania społecznego,  dobrego zarządcę ludzie po prostu polecają sobie. 

Wspominała Pani o kursach… Jak wyglądała Pani edukacja?

KR: Co zabawne z wykształcenia jestem polonistą. Wbrew pozorom, to nie przeszkadza, a czasem nawet pomaga, chociażby w korespondencji.  Skończyłam kurs zarządzania nieruchomościami, potem odbyłam półroczne praktyki zawodowe, zakończone egzaminami w Ministerstwie Infrastruktury. Oprócz tego,  w tym czasie współpracowałam z   firmą, która zarządza nieruchomościami. 

Ostatnimi czasy wiele mówi się o kryzysie i o tym, że ogarnął także rynek nieruchomości. Czy to prawda?

KR: Jeżeli chodzi o zarządzanie, to tutaj trudno mówić o jakimś wielkim kryzysie. Natomiast oczywiście widzę kryzys jeżeli chodzi o wykonawców, firmy budowlane, z którymi współpracuję i dostrzegam, że mają problemy a nawet upadają. Myślę, również, że kryzys odczuli właściciele lokali i może się to przejawiać w problemach z finansowaniem utrzymania nieruchomości. 

Co daje Pani prowadzenie własnej działalności?

KR: Samo rozpoczęcie własnej działalności, a potem prowadzenie jej, daje na pewno większą pewność siebie. Pracując na swoim, uczymy się dwa razy szybciej. Bez wątpienia szybciej też pokorniejemy. Dodatkowo weryfikujemy poglądy, które mieliśmy wcześniej. Kiedy prowadzi się własną działalność, ma się inną optykę. Inaczej to wygląda, gdy pracuje dla kogoś, a zupełnie inaczej, gdy człowiek staje się szefem. Zmienia się zupełnie spojrzenie na wiele spraw, począwszy od siebie, pracowników, skończywszy na kliencie.

Czy Pani jako kobiecie, było trudno odnaleźć się na rynku nieruchomości?

KR: Myślę, że rynek nieruchomości jest specyficzny i nie ma różnicy, czy zarządcą jest kobieta, czy mężczyzna. Myślę, że w tej branży wszystko zależy od tego, jakim jest się specjalistą. Wiele kobiet jest zarządcami i sobie świetnie radzą.  Zarządzanie nieruchomościami jest tak szeroką dziedziną zawodową, że nie ma szans jednocześnie mieć dyplomy i uprawnienia ze wszystkiego. Sprawy płci nie są tu problemem. Najważniejszy jest zmysł organizatorski oraz kontakt z ludźmi. Są to cechy niezbędne w wykonywaniu tego zawodu.

Czy odniosła Pani sukces?

KR: Jeszcze nie, myślę że sukces jest wtedy, kiedy osiągamy zamierzone cele. Szczerze powiem, mojego zamierzonego celu jeszcze nie osiągnęłam, więc nie mogę mówić o sukcesie. Oczywiście dążę do niego i wiem, że jestem na dobrej drodze. Mam świadomość, że po prostu muszę trzymać się tego kierunku. Najtrudniej wytrwać. W tej branży trudno jest mówić o sukcesie po dwóch latach pracy. O sukcesie będę mogła myśleć dopiero za co najmniej  cztery lata. Wiadomo, sukces trudno zdefiniować. Dla każdego oznacza on coś innego. Kiedy osiągnę zamierzony cel, będę mogła powiedzieć, że odniosłam sukces. Wiem, ze tak będzie.

Wspierają nas: