| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Biedny to ten, który się waha.

Mel Brooks
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 762
PDF Drukuj Email

Jest bar, jest sztuka


Łukasz Domagalski i Rafał Nawrot – właściciele firmy „Bar-Art.”

Dlaczego zdecydowaliście się na otwarcie własnej działalności?

Łukasz Domagalski: Pomysł na stworzenie własnej grupy barmańskiej narodził się nagle. Na początku traktowaliśmy Bar-Art z lekkim przymrużeniem oka, lecz sami nie spodziewaliśmy się takiego rozwoju sytuacji na samym początku działalności. Jesteśmy bardzo dumni z efektów naszej pracy, ponieważ do wszystkiego doszliśmy sami. Na początku pojawiały się problemy finansowe, a jak wiadomo, żeby zarobić, trzeba najpierw zainwestować.
Rafał Nawrot: Faktycznie było ciężko, ale znalazło się kilka życzliwych osób, które pomogły nam osiągnąć cel. Nawet zaprojektowaliśmy oraz wykonaliśmy 3 mobilne Cocktail-Bary, które usprawniają naszą pracę, oraz czynią naszą obsługę jeszcze bardziej efektowną. Założenie firmy w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości daje nam ogromne możliwości rozwoju, otrzymania dotacji oraz uczy zarządzać własną działalnością i kapitałem ludzkim. Możemy także nawiązać współpracę z innymi firmami branży alkoholowej oraz branży eventowej.

Czy robienie drinków to pasja czy może chęć zaimponowania dziewczynom?

ŁD: Przede wszystkim pasja i sposób na życie. Dzięki tej pracy można dobrze się bawić i przy okazji nieźle zarobić. Co więcej, jest to uzewnętrznienie siebie, swojej kreatywności. Można wyczarować naprawdę niesamowite rzeczy i gość nie będzie w stanie określić, co dokładnie pije.

RN: Można powiedzieć, że jest to swoista sztuka. Jesteśmy sami dla siebie artystami. Tworzymy pewnego rodzaju „spektakl” i chcemy go pokazać ludziom. Nie chodzi tutaj o popisywanie się, ale o zachęcenie ludzi do zabawy razem z nami. Jest to nasza misja -  chcemy nauczyć ludzi jak odpowiednio spożywać alkohol w postaci mieszanej, osłabionej. Alkoholizm nie ma nic wspólnego z rozrywką, jest monologiem, chorobą samotności a bar nie służy upijaniu się. Tworzymy teatr, w którym jesteśmy zarazem aktorami, scenarzystami i reżyserami.

Na czym dokładnie polega Wasza praca, bo przecież prócz przyrządzania drinków organizujecie pokazy…
RN: Skupiamy się głównie na Open-Barach, gdyż takie było wstępne założenie naszej działalności. Jeśli chodzi o pokazy, zajmujemy się tym od niedawna. Było to podyktowane potrzebami rynku.
ŁD: Każdego dnia staramy się rozwijać nasze umiejętności, aby zapewnić gościom jeszcze większą dawkę rozrywki. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest wielu lepszych barmanów flairowych, od których wiele możemy się nauczyć, dlatego jeszcze dużo przed nami.

Jak wyglądały początki i gdzie nauczyliście się barmaństwa?
RN: Zaczęło się to nagle. Kiedyś grałem w piłkę nożną, potem musiałem przestać, potrzebowałem pieniędzy i w wieku 18 lat zatrudniłem się w barze, jako pomoc barowa. Tam pracował ktoś, kto zasiał we mnie ziarno, a ja pozwoliłem mu rozkwitnąć. Na początku uczyłem się od niego, a potem kursy w Śląskiej Akademii Barmana. Barmaństwem zajmuję się już trzy lata. Uwieńczeniem tego, jest nasza firma. Wcześniej byliśmy tylko grupą, od pewnego czasu prowadzimy własną działalność.
ŁD: W moim przypadku było zupełnie inaczej. Kiedyś zobaczyłem barmanów w akcji, takich stricte freestylerowców i niezwykle mi się to spodobało. Z zawodu jestem informatykiem, jednak stukanie w klawisze nie bawi mnie (śmiech). Zrobiłem kurs, a potem „było już z górki” – różne lokale, nowe doświadczenia, starty w konkursach krajowych. Barmaństwem zajmuję się już czwarty rok. Cieszę się, że po tylu latach wreszcie mam coś swojego.

Startujecie w konkursach… Czy macie na tym polu jakieś osiągnięcia?
RN: Były. Łukasz zdobył 8 miejsce w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Już trzy razy startował w takich eliminacjach, ja dopiero raz. W tym roku znowu szykujemy się do startu. Ja prócz tego byłem w półfinale „Wojewódzki Finlandia Vodka Cup”
ŁD: Był jeszcze konkurs organizowany przez barmanów z Łodzi „Barmania” – było to połączenie konkursu klasycznego i dowolnego. Oczywiście trening czyni mistrza. My na przykład trenujemy dziennie przez minimum 4 godziny. Flair, czyli styl dowolny w barmaństwie, wymaga poświęcenia, wytrwałości oraz niezłomności. Każdego dnia podczas ćwiczeń staramy się dawać z siebie jak najwięcej.

Styl klasyczny i dowolny… Czym one się różnią?
RN: Styl klasyczny jest to podanie koktajlu, napoju mieszanego lub dowolnego napoju alkoholowego z zachowaniem standardów przyjętych na całym świecie. Należy to robić z gracją, dokładnie, z użyciem miarek barmańskich, estetycznie. Trzeba pokazać, że „bije” od nas kultura osobista.
ŁD: Natomiast styl dowolny, to efektowna i efektywna, szybka obsługa gościa. Składa się na to wiele ewolucji sprzętem barmańskim oraz butelkami oszukując w ten sposób grawitację. Jest to dobry sposób na przyciągnięcie uwagi każdego gościa baru. Styl ten również usprawnia i przyśpiesza pracę.

Na jakich uroczystościach można Was spotkać i jakie było najciekawsze zlecenie?
ŁD: Niewątpliwie najciekawszym zleceniem był Sylwester. Była to spore wydarzenie, składające się z cyklu trzech imprez. Uczestniczyło w nim ponad 500 osób. Było to dla nas spore wyzwanie, z którego jesteśmy bardzo dumni, gdyż poradziliśmy sobie z tym zleceniem.
RN: Jeśli chodzi o miejsca, gdzie można nas spotkać, jest to trudne do określenia. Obsługujemy różnego rodzaju imprezy, takie jak: wesela, bankiety, imprezy integracyjne, konferencje, inne eventy, gdzie tylko jest potrzeba panowania nad alkoholem. Często zlecenia obejmują tylko pokaz barmański lub sam Open-Bar. Wszystko zależy od zleceniodawcy, jego potrzeb oraz funduszy, którymi dysponuje.

Czy Wasza działalność ogranicza się tylko do Śląska?
ŁD: Nasza działalność jest specyficzna, gdyż ustawiamy swój bar i organizujemy imprezę w miejscu, gdzie odbiorca naszej oferty sobie tego życzy. Nie zamykamy się na żaden region Polski. Po prostu dogrywamy zlecenie, pakujemy się  w samochód i jedziemy propagować naszą sztukę.
RN: Oczywiście najatrakcyjniejsze są oferty ze Śląska i okolic, gdyż nie tracimy czasu na zbędny dojazd. Jednakże nie ma dla nas najmniejszego problemu z dalszym wyjazdem, nawet jeśli impreza miałaby odbywać się poza granicami naszego kraju. Oczywiście nasza praca jest specyficzna i nie może ograniczać się tylko do Śląska. Wiadomo, że tutaj mamy najbliżej. Nie zamykamy się na inne regiony. Jak już wspominaliśmy, obstawialiśmy Sylwestra we Władysławowie, stąd nie ma dla nas granic. Jesteśmy do dyspozycji. To tylko kwestia dogadania.




Współpracujemy z:




Skuteczna depilacja laserem.

części używane opel można stosować jako zamienniki.

Zapoznaj towarzyskie dziewczyny na naszym portalu.

Lubię tańczyć tango oraz inne tańce.

Śląskie hospicjum dla dzieci.