Ludzie nie chcą informacji, ale formacji
Wywiad podsumowujący projekt „Akademik – młody przedsiębiorca. Bo wiedza to największy kapitał”. Z drem Zbigniewem Kadłubkiem ze Stowarzyszenia Przyjaciół Uniwersytetu Śląskiego
Dlaczego zdecydował się Pan wziąć udział w projekcie?
Zbigniew Kadłubek: Wydawało mi się, że nasze Stowarzyszenie potrzebuje szerszego pola do działania. Był ogromny potencjał, ale nie mieliśmy z kim rozmawiać. Zatem kiedy odezwał się do nas CRIS, chętnie zdecydowaliśmy się na współpracę. Dołączyła do na Fundacja dla Młodych oraz Internet Ventures Sp. z o.o. i zauważyłem, że wchodzimy na szerokie pole działań i wielkich, aktualnych spraw. Chcieliśmy sprawdzić się, dowiedzieć się, czy nasze pomysły mają rację bytu. Kiedy znaleźliśmy partnerów, chcieliśmy po prostu spróbować. Wcześniej projekt jawił mi się inaczej, teraz jednak całkowicie inaczej go postrzegam, a to za sprawą dynamiki zmian. Myślę, że była to wspaniała przygoda, a jednocześnie widzę jej efekt, który jakoś tam jawi się w naszej książce. Wbrew pozorom jest on niewymierny. Nie wiem, jak go przedstawić urzędnikom. Mam świadomość, że z urzędnikami trzeba rozmawiać „urzędniczo”, ale pozostają także rzeczy, które są kapitałem, który ma uruchomić pewne inne nieprzewidziane procesy.
Jak Pan wspomina tę współpracę?
ZK: Świetnie. Doskonale rozumiałem się z Panem Januszem (koordynator projektu – CRIS), który jest wizjonerem, chociaż to ukrywa, ale także z Panem Łukaszem (koordynator Partnera - Internet Ventures Sp. z o.o.), który jest takim „odjechańcem” z wielką wyobraźnią (przy trzeźwości księgowego). Dobrze się rozumieliśmy. Jeżeli w projekcie okazywało się, że trzeba trochę zmienić kierunek, to nie kłóciliśmy się, tylko podejmowaliśmy wskazane pomysły.
Co według Pana projekt „Akademik Młody Przedsiębiorca” dał młodym ludziom?
ZK: Przede wszystkim parę osób założyło firmy i to jest wymierny efekt. Są osoby, które dzięki projektowi zakładają już kolejną firmę. To jest wpisane w projekt i niezwykle ważne. Druga rzecz, to jest pewna zmiana w myśleniu na uczelni. I to jest chyba nawet ważniejsze. Młodzi ludzie mają w sobie sporo energii, pewną dynamikę młodości i poradzą sobie w życiu. Natomiast na wyższych uczelniach są pewne „skostniałe” mechanizmy, ściana, od której się odbijamy, jednak te rzeczy zaczynają ustępować. Zmienia się podejście młodych ludzi. Austria dziesięć lat temu miała taką sytuację, jak my teraz. Jednak my teraz jesteśmy dalej od Austrii. Sojusz biznesu z akademią jest konieczny – nie można od tego odejść. Ważne jest, w jakim stylu dokonamy zmian – czy to będzie tak, jak w Chinach czy po europejsku. Kocham Azję, ale pewne modele chińskie nie są dla mnie atrakcyjne.
Czy udało się udowodnić, że biznes ma coś wspólnego z nauką?
ZK: Nieustanie to udowadnialiśmy. Rozmyślałem, sporo czytałem na ten temat. Projekt nie był nastawiony na badawczość, ale okazało się, że badania to nieodzowny aspekt pracy projektu. Dlatego też musieliśmy podjąć wyzwania badawcze niejako obok projektu. Jeździłem także po Europie i szukałem komórek, które się tym zajmują. Zrozumiałem, że idą nowe czasy. Nie ma tutaj wątpliwości, że to generuje nowe jakości, nowe pomysły, a wytarte słowo „innowacyjność” musi zafunkcjonować. To się dzieje. Wkładałem to w przestrzeń wyobraźni. To wyobraźnia jest decydująca, gdyż jest kreatywna i kreacyjna. Dlatego też humaniści mogą znaleźć swoje drogi poprzez lekturę i przede wszystkim poprzez swoją wyobraźnię. Humanizm opiera się na wyobraźni i można połączyć biznes z uniwersytetem.
Hasło spotkania to: „Horyzonty przedsiębiorczości akademickiej”. Czym są te horyzonty?
ZK: „Horyzonty przedsiębiorczości akademickiej” są takie, że uniwersytet najpierw musi zapytać siebie o to, czym jest i kim jest w tym czasie – pod sam koniec pierwszej dekady XXI wieku. Najpierw trzeba zdefiniować siebie i swą tożsamość. Wtedy łatwiej podejmie się wyzwania nowego czasu. Ten czas nie będzie łatwy. Myślę, że nigdy nie mieliśmy takiego niebezpiecznego, zagmatwanego świata, w którym żyło siedem miliardów ludzi. To są potężne problemy. Żyjemy w nowym świecie, który generuje nowe potrzeby. To jest właśnie innowacyjność, która nie jest tylko nowoczesną technologią, ale dalekosiężnym patrzeniem na świat. Sukcesem projektu jest fakt, iż młodzi ludzie zauważają owe zmiany. Wiedza jest kapitałem, ale ludzie chcą samowiedzy. Ludzie nie chcą informacji, ale formacji. Chcą kształtowania siebie w pewnych okolicznościach tak, aby umieć dobrze funkcjonować w tym bardzo skomplikowanym świecie.














