| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Najbardziej użyteczną częścią uczenia się, z punktu widzenia wykorzystania w życiu, jest oduczenie się tego, co jest nieprawdą.

Antisthenes
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 427
PDF Drukuj Email

Przychodzę do pracy z uśmiechem

Tomasz Galus – absolwent Finansów i Rachunkowości, specjalista z dziedziny marketingu internetowego, właściciel firmy „SEMDigital”.

 Kiedy rozpoczął Pan własną działalność i jak wyglądały początki?

Tomasz Galus: Działalność rozpocząłem w sierpniu 2006. Początek wyglądał tak, że dostaliśmy datację z Urzędu na środki trwałe, nie na obrót. Było trudno, gdyż nie było środków finansowych na zatrudnienie pracowników, którzy by pozyskiwali klientów. Pozyskujemy ich przez telemarketing. Na początku pracowałem sam, opierając się na długoletnim doświadczeniu w telemarketingu. Po pierwszym miesiącu nagle zostało 300 złotych na koncie, a płatności kolejne były, czy to za wynajem biura czy takie koszta jak prąd i media. No, ale udało się pozyskać pierwszego, drugiego klienta i już się powoli zaczęło „kręcić”. Niektórzy klienci po dzień dzisiejszy ze mną współpracują. Wtedy jeszcze byłem w spółce cywilnej, bo to ja „rzuciłem” pomysł ruszenia z taką właśnie działalnością i potrzebowałem wspólnika, który dał także wkład własny. Jednak później się rozstaliśmy i każdy poszedł swoją drogą, gdyż zbyt się różniliśmy. Prosperujemy już prawie cztery lata, a jak wiadomo około 80% firm upada po dwóch latach. Myśmy przetrwali ten czas i teraz może być już tylko lepiej.Były jakieś chwile wątpliwości?

TG: Nie było takich chwil. Zakładając tę działalność, mając pewne umiejętności zdobyte we wcześniejszej pracy, miałem pewność, że prędzej czy później pozyskam tych klientów. Wiadomo, że w pierwszym tygodniu czy po jednym telefonie nie uda się pozyskać klienta, ale trzeba działać i na pewno się uda. Jak już pojawił się pierwszy klient, to już potem „szło z górki”.

Czym dokładnie zajmuje się Pana firma?

TG: Zajmujemy się ogólnie pojętnym marketingiem internetowym. Jak sama nazwa firmy wskazuje „SEMDigital”. Jest to nie tylko reklama przez pozycjonowanie i linki sponsorowane, ale również tworzymy strony internetowe, robimy PR internetowy. Jako, że 95% internautów korzysta z „Google”, to właśnie tam reklamujemy firmy, bo może to przynieść pozytywne efekty. Oferujemy także stałym klientom usługę hostingową, audyt stron internetowych, ale nie jest to naszym priorytetem. Zajmujemy się reklamą kontekstową, nie agresywną, czyli nie mailing, nie banery pojawiające się na różnych portalach. Internauta woli sam odnajdywać, niż być zalewanym różnymi informacjami. Ostatnio braliśmy udział w warsztatach „Silesia Sem”. Wystawiliśmy się jako firma. Była to ogólnopolska konferencja skierowana do studentów. Odbyła się na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Udzielaliśmy informacji, jak zrobić kampanię internetową, ale także chcieliśmy zasięgnąć wiedzy, gdyż brały w tym udział także wielkie osobistości z branży. Cały czas pogłębiamy naszą wiedzę. Gdybyśmy tego nie robili, stalibyśmy w miejscu.

Powiedział Pan, że edukacja jest niezwykle ważna. Jak to jest w Pana przypadku?

TG: Ja skończyłem finanse i rachunkowość, ale nie zajmuję się tym w firmie, gdyż nie mam na to czasu. Wolę to zlecić specjalistom mimo, iż nie uważam, że bym sobie nie poradził. Po prostu podzieliłem pewne obowiązki. Ja swój czas poświęcam na konkretne zarabianie pieniędzy (śmiech). Jeżeli chce się otworzyć działalność gospodarczą i zakłada się, że najpierw trzeba zarobić pieniądze, żeby zlecić na przykład rachunkowe sprawy, jest to błąd. Gdy chce się wszystko robić samemu to można się pogubić. Wracając do edukacji… Jestem certyfikowanym specjalistą „Google Adwords”. Taki certyfikat ma około 100 osób w Polsce. Ja mam go już od 2 lat. Aby go otrzymać, trzeba zrobić pewien „obrót” na „Google Adwords”, prowadzić kampanię i trzeba zdać egzamin, na który składa się ponad 100 pytań, z czego 76 trzeba mieć odpowiedzi poprawnych, żeby ten certyfikat uzyskać.

Co daje Panu prowadzenie własnej działalności?

TG: Satysfakcję. Przychodzę do pracy z uśmiechem. Oczywiście mam dużo obowiązków, ale pracuję dla siebie. Kiedy pracuje się dla kogoś, to siedzi się w pracy 8 godzin i wraca się do domu bez zmartwień itp. Kiedy ma się własną działalność nie pracuje się 8 godzin dziennie, ale zdecydowanie dłużej. Przedsiębiorca musi cały czas wymyślać nowe rzeczy i kombinować, gdzie najlepiej się zareklamować. Praca sprawia mi radość. Zatrudniam dwóch pracowników, z którymi sobie wzajemnie pomagamy.

Czym jest dla Pana sukces?

TG: Sukcesem dla mnie będzie zarobienie pierwszego miliona.

Czyli jest Pan mniej więcej w połowie?

TG: Prawie. Oczywiście przez pierwszy okres prowadzenia działalności tego zysku prawie nie było. Każde zarobione pieniądze trzeba było na nowo inwestować. Pierwsze pieniądze zarobiłem po kilku miesiącach. Część była dla mnie, a cześć znowu trzeba było zainwestować. Teraz rozwijamy się, mamy ponad 100 stałych klientów. Wszystko jest na dobrej drodze do miliona (śmiech).

Jakie są plany na przyszłość związane z firmą?

TG: Trudno jest określić, co będzie za rok. Te cele określa się na bieżąco i dyktuje to rynek. Zresztą w dzisiejszych czasach, jeśli wchodzi się na rynek nie mając pojęcia o branży, to jest się z góry skazanym na porażkę.

Współpracujemy z: