| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Niebo na Ziemi to wybór, którego musisz dokonać, nie miejsce, które musisz znaleźć.

Wayne Dyer
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Agnieszka Piekorz
Liczba Wyświetleń: 865
PDF Drukuj Email

„Firma to bardzo odpowiedzialna rzecz i trzeba się z nią zmierzyć”

Adam Godziek – właściciel agencji „Fantomas”, zajmującej się organizacją eventów muzycznych, współwłaściciel firmy „More Music Agency” i  klubu „Flow”.

Kiedy rozpocząłeś własną działalność i jak wyglądały początki?

Adam Godziek: Agencja artystyczna „Fantomas” istnieje już ponad dziesięć lat. Na początku pojawił sie wspólny (nasz i ówczesnej Pani Dyrektor WPKiW) pomysł na zorganizowanie dużego koncertu i imprezy w pięknym, niewykorzystywanym wtedy Amfiteatrze Parku Chorzowskiego. Był to koncert zespołu Myslovitz. Duża plenerowa impreza. Musieliśmy założyć firmę (Agencje Artystyczna Fantomas) żeby rozmawiać ze sponsorami, podpisywać wszystkie umowy dotyczące organizacji, zabezpieczeń, logistyki. Powstała firma. Pierwotnie tylko do zorganizowania tego jednego eventu, ale potem okazało się, że za dwa miesiące był kolejny koncert. No i coraz mocniej zaczęliśmy działać. Wtedy zrezygnowałem z pracy w dużej firmie i zająłem się już tylko własną działalnością. Druga firma (More Music Agency) to nowy podmiot, który założyliśmy wspólnie z Adamem Pomianem - właścicielem „Jazz Clubu Hipnoza”. Została ona stworzona na potrzeby „Festiwalu Tauron Nowa Muzyka”, ale w ramach tej agencji organizujemy wiele różnych projektów od koncertów jazzowych (Herbie Hancock, Brandford Marsalis po bardziej szalone jak ostatni koncert Crystal Castles w Szybie Wilson. Firma działa prężnie nie tylko na Śląsku, ale i w całej Polsce. Jestem także współwłaścicielem klubu „Flow” w Katowicach.

Co było na początku najtrudniejsze?

AG: Generalnie w tej działalności, to największe problemy są z płynnością finansową. Nigdy nie jest tak, że koncert „wychodzi na zero”. Można zarobić dobre pieniądze albo można dołożyć. Jeżeli ma się pecha i zła passa utrzymuje się zbyt długo, niekiedy kończy się to katastrofą. Znam takich ludzi którzy przez jeden koncert zniknęli z rynku i żeby wyjść z długów musieli sprzedać mieszkanie itd. Aby koncert sie udał trzeba po pierwsze mieć dobry pomysł, doświadczenie i kontakty, aby „zabukować” danego artystę. Ale najtrudniejsza rzecz to wypromowanie, a co za tym idzie, sprzedanie takiej liczby biletów, aby koncert był rentowny. Osobna działka to szukanie i pozyskiwanie sponsorów. Natomiast sama praca i branża muzyczna są bardzo ciekawe, spełniające ambicje i marzenia.. Wiadomo, jak w każdej własnej firmie trzeba pracować przez całą dobę, to jednak jest to satysfakcjonująca praca. Cały czas dzieje się coś nowego. Oczywiście niekiedy bywa „nerwowo”, a czasem nawet są sytuacje podbramkowe. Na pewno jest to działalność  bardzo nieprzewidywalna i stresogenna.

Skąd pomysł, by otworzyć firmę właśnie w tej branży?

AG: Zawsze interesowałem się muzyką. Od wielu stron ją badałem i podobało mi się to. A, że nie mam żadnych zdolności muzycznych, to chociaż chciałem być blisko muzyki. Z tym koncertem Myslovitz, to wyszło przypadkowo. Pojawiła się możliwość spróbowania, więc czemu nie. Udało się. Spełniamy się w tym, robimy coraz to ciekawsze i prestiżowe rzeczy i jest dobrze.

Czy te dziesięć lat temu udało Ci się znaleźć pewną niszę?

AG: Myślę, że nadal jest stosunkowo mało firm zajmujących się stricte organizacją eventów muzycznych. Są firmy, które robią takie rzeczy, ale przy okazji zajmują się zamkniętymi imprezami dla firm czy reklamą. Jest kilka bardzo dużych firm w Polsce i parę „średniaków”, do których mam nadzieję, że my się zaliczamy i zapewne jest trochę małych „firemek”, które lokalnie próbują coś robić. Natomiast rynek w Polsce jest dosyć dziwny, a konkurencja jest często niezdrowa. Często polskie agencje licytują się między sobą o zagranicznych wykonawców, płacąc za danego artystę większe honorarium niż w Niemczech czy UK.

Co daje Ci prowadzenie własnej działalności?

AG: Może zabrzmi to banalnie, ale daje mi wolność. Oprócz tego, że się bardzo dużo pracuje, czasem w weekend, to mogę sobie na wszystko pozwolić. Mam rewelacyjnego wspólnika, z którym się świetnie dogadujemy. Możemy tak zaplanować pracę, aby wyjechać na dłuższy urlop. Prowadzenie tylu działalności sprawia, że czuję się spełniony. Otrzymujemy wiele pozytywnych sygnałów i podziękowań, jeśli zorganizujemy dobry koncert. Ludzie są zadowoleni, piszą o tym, mówią, komentują. Samorząd miasta i sponsorzy są zadowoleni, to wtedy czuję, że warto i jest to bardzo miłe. Poza tym, spełniam marzenia. Kiedyś marzyło mi się, żeby poznać jakiegoś artystę, a teraz organizuję jego koncert i spędzamy razem np. dwa dni. Firma to bardzo odpowiedzialna rzecz i trzeba się z nią zmierzyć.

Czym dla Ciebie jest sukces?

AG: Chyba tym, co przed chwilą mówiłem. Są jakby dwie składowe. Pierwsza, to organizować coraz to poważniejsze koncerty. Kto wie, może kiedyś zorganizujemy imprezę z udziałem U2. Po drugie ważne, aby przynosiły one wymierne korzyści finansowe. Sukces finansowy wbrew temu, co wiele osób mówi jest bardzo ważny. Kiedy jest się w stanie żyć z działalności firmy i to jeszcze żyć na pewnym poziomie, to wtedy można powiedzieć, że odniosło się sukces. Mam nadzieję, że ten duży sukces jest dopiero przed nami. Poprzedni rok był dosyć trudny, gdyż musieliśmy dużo zainwestować, ale teraz jest zdecydowanie lepiej. Szykuje się kilka większych imprez i to cieszy.

Czy firma ze Śląska jest w stanie wybić się w Warszawie?

AG: Organizowaliśmy koncerty w „Sali Kongresowej”, „Filharmonii Narodowej”, w klubie „Stodoła”. Nie było najmniejszego problemu. W Warszawie nikt nie przeszkadza. Ten, kto chce zorganizować imprezę musi mieć dobry pomysł na nią, który się sprzeda tak, aby można było na nim zarobić. Wtedy idzie się na przykład do „Sali Kongresowej”, rezerwuje się salę, płaci za wynajem, robi się kampanię promocyjną, płaci się artyście honorarium itd. Jeżeli to się dobrze sprzeda - zarabiasz, jeśli nie - dopłacasz. Nikt w Warszawie nie robi problemu, że firma jest ze Śląska. To nie ma znaczenia. Jeśli jest sie wiarygodna i znana agencja, to wtedy jest zdecydowanie łatwiej.

Współpracujemy z:




Czy poczta polska dostarcza listy na czas?

Udoskonalaj swoje uwielbienie Boga.

Najlepsze darmowe programy.

Z naszym serwisem wybierzesz się na wirtualne wycieczki po Dolnym Śląsku.