„Przede wszystkim edukacja”
Monika Tiffert – absolwentka Wydziału Rehabilitacji Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, fizjoterapeutka, właścicielka „Centrum Synergia”.
Kiedy rozpoczęła Pani własną działalność i jak wyglądały początki?
Monika Tiffert: Było to w 2007 roku. Porzuciłam wszystkie inne dotychczasowe zajęcia i zajęłam się wyłącznie moim „nowym dzieckiem” (śmiech). I tak Centrum Synergia ma już trzy lata. Początki oczywiście nie były zbyt różowe. Otwarłam piękny, dobrze wyposażony gabinet i pełna zapału do pracy czekałam na pacjentów...Początkowo bywało różnie. Z czasem ugruntowaliśmy naszą pozycję na rynku i dzisiaj mamy coraz więcej zadowolonych pacjentów. To oni stanowią naszą najlepszą reklamę. Ważny jest również Internet. Działamy na forach internetowych dotyczących zagadnień związanych ze zdrowiem i fizjoterapią, mamy swoją stronę internetową, którą na bieżąco uzupełniamy o wiele interesujących i przydatnych dla pacjentów informacji . Poza tym, staramy się być widoczni, biorąc udział w różnych akcjach masowych: organizujemy „namioty masaży” na imprezach sportowych (Silesia MTB Cup, Mistrzostwa MTB Vattenfall Distribution Poland), imprezach promujących zdrowie w mieście (Chorzowski Dzień Promocji Zdrowia), prowadzimy wykłady w ramach Uniwersytetu Każdego Wieku we współpracy z Wyższą Szkołą Bankową z Poznania, udzielamy się podczas Ogólnopolskiego Rozwojowo-Rozrywkowego Festiwalu PROGRESSteron w Katowicach. itp. Chcemy być widoczni, rozpoznawalni. Centrum Synergia to marka, na którą wszyscy ciężko i solidnie pracujemy.
Co daje Pani prowadzenie własnej działalności?
MT: Przede wszystkim ogromną satysfakcję. Robię to, co lubię, w czym czuję się naprawdę dobra. Nikt mi niczego nie narzuca, więc jestem wolna. Jest to cudowne uczucie. Mam również przyjemność obcować z młodymi, zaangażowanymi terapeutami, dla których fizjoterapia jest prawdziwą pasją. I to chyba jest najważniejsze – wszyscy robimy to co lubimy, potrafimy i mamy ogromna satysfakcję, kiedy pacjent przychodzi do nas obolały, pełen obaw a opuszcza nas zdrów i pełen sił!
Czym dokładnie się Pani zajmuje?
MT: Fizjoterapią, głównie sportową. Jest to dział fizjoterapii, gdzie grupą docelową są sportowcy w fazie rozwoju, treningów czy po urazach. Wykorzystując nowoczesne metody doprowadzamy pacjenta (zawodnika) do stanu zdrowia oraz do pełnej formy sportowej. Dzięki znajomości tajników fizjoterapii sportowej potrafimy skuteczniej pomagać mniej aktywnym pacjentom. W Polsce różnie wygląda poziom usług fizjoterapeutycznych. Często pacjenci po prostu chodzą „na zabiegi”, niejednokrotnie niezupełnie trafnie zlecone, często z dużym opóźnieniem. W Centrum Synergia każdy pacjent traktowany jest indywidualnie. Terapeuta zna swojego pacjenta, potrafi na co dzień ocenić jego nastawienie, stan emocjonalny. To duży komfort zarówno dla pacjentów jak i terapeutów.
Jak ważna jest edukacja w Pani pracy?
MT: Przede wszystkim edukacja. Wszyscy nasi terapeuci są to ludzie, którzy „stawiają” na szkolenia. Fizjoterapia rozwija się cały czas, szczególnie dużo nowości pojawia się w dziedzinie fizjoterapii sportowej. Wszyscy permanentnie się uczymy. Terapeuci kończą studia i inwestują naprawdę duże pieniądze w dalszy rozwój. Efekty tych szkoleń są widoczne w codziennej pracy z pacjentem.
Rozumiem, że na początku firma była jednoosobowa… Jak to się zmieniało, rozwijało na przestrzeni tych trzech lat?
MT: Na początku byłam sama a z czasem pacjentów przybywało. W związku z tym zaprosiłam do siebie stażystę z Urzędu Pracy. Okazał się on doskonałym terapeutą, polubiliśmy się. W związku z tym został moim pierwszym pracownikiem. Obecnie współpracują z nami jeszcze trzej kolejni terapeuci na umowę zlecenie.
Czy bycie szefem samego siebie rozleniwia czy raczej mobilizuje?
MT: Zdecydowanie mobilizuje, motywuje do tego, żeby nie osiąść na laurach. Cały czas myślę o nowych sposobach na promocje, zawieraniu korzystnych umów itp. Jestem mocno zaangażowana w swoją pracę.
Rozumiem od pasji do własnej firmy…
MT: Zdecydowanie jest lepiej, kiedy żyje się z pasji. Musze przyznać, że jestem jedną z nielicznych osób z mojego rocznika, która pozostała w wyuczonym zawodzie. Większość zraziła się niskimi zarobkami w państwowej służbie zdrowia i przekwalifikowała się. Ja zawsze wierzyłam, że mi się kiedyś w końcu uda. Wcześniej próbowałam prowadzić gabinet masażu, jeździłam do pacjentów na prywatne wizyty do domu itp. Równocześnie pracowałam na etacie w szpitalu, prowadziłam zajęcia w Policealnym Studium Zawodowym, miałam „godziny” rehabilitacji w szkole integracyjnej. Prawdziwa „kobieta pracująca’ (śmiech). W końcu zrozumiałam, że nie można ciągnąć tylu srok za ogon. Trzeba włożyć cały swój potencjał i energię w jeden cel.
To był moment, kiedy zdecydowała się Pani porzuć pracę na etacie, by zacząć coś swojego, czy jednak musiało to w Pani dojrzeć?
MT: Myśl o własnej firmie kiełkowała we mnie się od wielu lat. W szpitalu, w którym pracowałam odbyło się unijne szkolenie dla pracowników. Entuzjastyczny trener zmobilizował mnie do działania. Potwierdzeniem mojej decyzji były wyniki testów, z których wynikało, że posiadam cechy idealnego przedsiębiorcy (śmiech). W ciągu pół roku od tego szkolenia, otworzyłam własną działalność i na zawsze opuściłam „ciepły etacik”!
Czy to prawda, że przedsiębiorca pracuje 24h/dobę?
MT: Na początku mniej więcej tak to wygląda. Z czasem zrozumiałam, że kiedy wracam do domu - już nie pracuję. Wieczorami robię jakieś rzeczy związane z pracą, ale nie zajmuje mi to zbyt dużo czasu.
Czym jest dla Pani sukces?
MT: Sukces to pojecie, które dla mnie wciąż ewoluuje. Początkowo sukcesem był pierwszy pacjent, którego udało się skutecznie usprawnić w Centrum Synergia, potem pierwszy mały zysk firmy. Teraz sukcesem jest to, że firma istnieje, rozwija się, ambitni terapeuci maja szansę na pracę i rozwój. Totalnym sukcesem byłoby gdyby sytuacja finansowa firmy była na tyle stabilna, że nie musiałabym się o to zupełnie martwić i zająć się wyłącznie tym w czym jestem najlepsza – czyli fizjoterapią.
Czy jest jakaś książka, która ma dla Pani szczególną wartość?
MT: Oczywiście czytałam Kiyosakiego i tego typu literaturę. Wiadomo, że wszystkiego nie da się przełożyć na rzeczywistość, bo nie zawsze jest aż tak optymistycznie i bezproblemowo. Ale wiara i pozytywne nastawienie są podstawą sukcesu .
Jakie są plany na przyszłość związane z firmą?
MT: Chcemy się wyspecjalizować jako firma szkoleniowa. Będziemy szkolić młodych fizjoterapeutów. W przyszłości kto wie… Może sieć „ Centrum Synergia” w całej Polsce…?














