| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Istnieje na tym świecie wielu ludzi, którzy spędzają tyle czasu dbając o zdrowie, że nie mają czasu, by się nim cieszyć.

Josh Billings
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Anna Młynarczyk
Liczba Wyświetleń: 564
PDF Drukuj Email

AUTODROM Sosnowiec, czyli gokarty po polsku

Anna Młynarczyk: Kiedy rozpoczęła się działalność Autodromu i jak wyglądały jej początki?

Sebastian Prędota: Działalność oraz przygotowanie toru kartingowego rozpoczęliśmy półtora roku temu. Dość dużo czasu na to poświęciliśmy, ale wynikało to z bardzo wielu przyczyn. Musieliśmy zarejestrować spółkę, zebrać wiedzę o lokalnym rynku oraz o samym przedmiocie biznesu. Trzeba było zdobyć doświadczenie w prowadzeniu toru kartingowego, zapoznać się z mechaniką gokartów, zdobywaniem części zamiennych oraz z całą logistyką tego przedsięwzięcia.

Taką wiedzę można było zaczerpnąć tylko z zagranicy. Nawiązaliśmy, więc szerokie kontakty z francuskim oddziałem firmy Sodi oraz z włoskimi firmami dostarczającymi części.  Z perspektywy czasu okazało się, że działaliśmy trochę na zasadzie szalonego naukowca. Pewne rzeczy są niemożliwe do czasu, aż ktoś nie przyjdzie i tego nie zrobi. Wszyscy z branży twierdzili, że nie można zrobić toru kartingowego w taki sposób jak my to zrobiliśmy – przygotowaliśmy tor dwupoziomowy ze swego rodzaju rampą.  Mieliśmy także ambicje, żeby nasze gokarty były najszybsze w kraju.Chcieliśmy czymś przewyższyć naszą konkurencję i dokonaliśmy tego.  Wtedy też nikt nie powiedział nam, że tak nie można.  W praktyce przekonaliśmy się o tym sami, ponieważ sprzęt tego nie wytrzymywał, było mnóstwo awarii, ponieważ producenci maszyn nie przystosowali ich do takich prędkości i przeciążeń, jakie występowały na naszym torze. Tak zaczęła się nasza droga przez mękę, sami pracowaliśmy nad modyfikacją sprzętu i projektowaniem części do naszych gokartów.  Obecnie większość części jest naszego pomysłu, a my jesteśmy spokojni, ponieważ nasze gokarty dobrze spełniają swoją rolę i wytrzymują wszystkie przeciążenia, jakie występują na torze, a przy tym dostarczają niezapomnianych wrażeń klientom.

AM: Czy teraz francuskie i włoskie firmy biorą z Was przykład?

SP: Dokładnie tak się dzieje. Ludzie tu przyjeżdżają i otwierają szeroko oczy na to, co tu spotykają. Mieliśmy gości z Francji, z Holandii- firmę, która chce wejść na polski rynek ze sprzętem kartingowym. Bardzo się dziwili, że to tak działa, robili zdjęcia, przeglądali schematy urządzeń, które tutaj stworzyliśmy. Było to dla nich coś na tyle ciekawego i nowego, że uznali, że warto się tym zainteresować i przenieść na własne podwórko.


AM: Czy to znaczy, że będziecie sprzedawać dodatkowo know how i projekty swoich części, swoje podzespoły?

SP: Bardzo mocno się nad tym zastanawiamy.  Myślimy także nad otworzeniem własnego sklepu z częściami do gokartów lub nad własną produkcją podzespołów. Pomysłów jest wiele, kwestia tylko, na co przeznaczyć środki.

AM: Skąd wziął się pomysł na tego typu działalność?

SP: Po prostu wykryliśmy niszę na rynku, czarną dziurę na mapie, gdzie nie ma jeszcze tego typu biznesu. I spróbowaliśmy zorganizować go tutaj, w Sosnowcu. Startowaliśmy z niskiego poziomu i tworzyliśmy coś zupełnie od początku.  Nasza historia przypomina trochę taki American dream, gdzie wielkie pomysły rodzą się w garażu. Przy obsłudze toru pracowaliśmy na początku sami, zajmowaliśmy różne stanowiska pracy i przyjmowaliśmy różne obowiązki. Z biegiem czasu jak biznes się rozrastał, zatrudnialiśmy pracowników, a my przechodziliśmy na stanowiska wyżej. Na początku robiliśmy wszystko to, co każdy pracownik, któremu można zapłacić. Staramy się jednak wypracować system, który będzie dobrze funkcjonował, a dopiero potem zatrudniamy pracownika na takie stanowisko. W ten sposób się rozwijamy i tworzymy miejsca pracy.

AM: Nad rozwojem Autodromu nie pracuje Pan sam…

SP: Tak, firmę prowadzę z dwoma wspólnikami. Bardzo dobrze nam się razem pracuje, mimo że, istnieje wiele mitów o wspólnikach. W 90% takie opowieści mają potwierdzenie w rzeczywistości, ale według mnie jest to tylko kwestia doboru osób. Jeśli ma się podobne cele, priorytety i spojrzenie na biznes to można się dogadać i tak jest w naszym przypadku. Realizujemy wspólnie wyznaczone cele i nikt się z tego nie wyłamuje. Możemy się równo podzielić obowiązkami i każdy z nas ma pewność, że wszystko zostanie wykonane rzetelnie, z największą dbałością o wspólne interesy. Wychodzimy z założenia, że żaden, nawet najlepszy i najbardziej zaangażowany menedżer nie zrobi tego lepiej niż my sami. Wszystkie prace od początku były przez nas nadzorowane lub wykonywane. Dzięki temu znamy wartość każdej pracy i potrafimy zrozumieć naszych pracowników.


AM: Biznes pomyślnie się rozwija, przybywa klientów oraz pracowników. Jakie jest największe wyzwanie w zarządzaniu zasobami ludzkimi?

SP: Każdy, kto w tej dziedzinie cokolwiek działał wie, że to nie jest łatwe. Zarządzanie zasobami ludzkimi jest jednym z najtrudniejszych aspektów prowadzenia działalności. Teraz zatrudniamy na etacie 4 osoby i kilka osób na umowę o dzieło, które wspomagają podstawową kadrę. Według mnie zdecydowanie najtrudniejsze jest skuteczne motywowanie ludzi do pracy. Trzeba znaleźć złoty środek na miarę swojego budżetu, środków, którymi dysponuje firma w zakresie opłacenia pracy ludzi i dodatkowo zachęcić ich do pewnych działań. Nie zawsze motywatorem są jednak pieniądze.  Trzeba umieć rozmawiać z ludźmi, docenić ich we właściwy sposób, być spostrzegawczym i w odpowiednim czasie zmienić zakres obowiązków na bardziej odpowiedzialne.

AM: Może to trochę niewdzięczne pytanie, ale bardzo ważne z perspektywy osób zaczynających własny biznes- skąd wziąć pieniądze na inwestycje?  Jak Wy je zebraliście?

SP: Nie byliśmy szczęściarzami, których wspomogli rodzice, dlatego też każdy z nas próbował dość wcześnie rozwijać firmę na własną rękę.  Biznesy te nie rozwinęły się tak jak planowaliśmy, natomiast doświadczenie, jakie zebraliśmy w trakcie ich prowadzenia pozwoliły nam wyzbyć się strachu przed większymi pieniędzmi. Prowadzone przez nas firmy generowały wysokie obroty, a to otworzyło nam furtkę do zaciągnięcia kredytów czy linii debetowych. Nie mieliśmy wystarczająco dużo pieniędzy, żeby rozpocząć działalność z poziomu, jaki sobie wymarzyliśmy, dlatego też najpierw przygotowaliśmy tor do takiego stanu, w którym zaczął on generować pierwsze zyski. Następnie wszystkie zarobione pieniądze inwestowaliśmy w doprowadzenie toru do planowanego poziomu. W ten sposób funkcjonujemy nadal, staramy się nie realizować zysków, tylko dalej je inwestować na rzecz firmy.

AM: Jakie są plany na przyszłość Autodromu?

SP: Planujemy ciągły rozwój, badanie rynku i inwestowanie w uzasadnionych miejscach, tam gdzie jest chłonny rynek i reaguje na nasze działania. Jeśli zobaczymy, że klienci pozytywnie reagują na nasze działania, to będziemy je kontynuować i inwestować dalej, jeśli nie to zmienimy kierunek naszych działań i przeniesiemy nasze środki tam, gdzie będą lepiej spożytkowane. Teraz inwestujemy wszystkie zarobione pieniądze w to, żeby zapewnić klientom dodatkowe atrakcje, ulepszamy salę klubową. Założyliśmy tam już monitoring, by odwiedzający nas mogli obserwować wyczyny na torze swoich znajomych. Jesteśmy też na etapie myślenia o własnym biurze, ale przejdziemy do realizacji tego pomysłu dopiero wtedy, gdy uznamy, że klienci mają już wystarczająco komfortowo.


AM:  Jaki jest Pana przepis na udany biznes?

SP: Przede wszystkim na początku ważne jest założenie konkretnych, realnych celów i konsekwentne ich realizowanie.  Po drugie rzetelna praca, bo tego nie da się ominąć. A na koniec potrzebne jest dużo szczęścia. Życie pokazało, że nawet najlepszy pomysł, najlepsza realizacja w zetknięciu z rzeczywistością czasem nie wychodzi.

AM: Jakimi cechami charakteru powinien się wyróżniać przedsiębiorca?

SP: Myślę, że te cechy pokrywają się z udanym biznesem, czyli dobry przedsiębiorca powinien być bardzo rozsądny, rzetelny i konsekwentny.

AM: Jakich rad mógłby udzielić Pan osobom, które dopiero rozpoczynają swój biznes?

SP: Trzeba robić rzeczy na miarę własnych możliwości. Jeśli nie ma się pieniędzy na tyle, żeby pozwolić sobie na wysokie ryzyko, a posiadane pieniądze zdobyliśmy ciężką pracą i długoletnimi oszczędnościami, to trzeba nimi rozporządzać bardzo rozsądnie. Czasami, jeśli źle oszacujemy nasze koszty i zabraknie nam na ukończenie inwestycji nawet 10%, to może się okazać, że nie tylko nie zarobimy, ale i stracimy zainwestowane pieniądze. Często na pozór proste biznesy wcale takie nie są, trzeba sobie zapewnić w nich środki na przetrwanie trudnych okresów, przygotować się na działania konkurencji i na nie odpowiednio zareagować. Trzeba się też uzbroić w cierpliwość związaną z załatwieniem wszystkich urzędowych formalności.

Współpracujemy z:




Fachowa likwidacja szkód warszawa bez zbędnych opóźnień.

Rzeczy oddam za darmo pl.

Zapisz się na kurs xhtml.

Tani transport towarów zobacz ogłoszenia.

Nowoczesne domy energooszczędne w niskich cenach.