| 
Reklama
Reklama
Cytat na dzisiaj:

Istnieje na tym świecie wielu ludzi, którzy spędzają tyle czasu dbając o zdrowie, że nie mają czasu, by się nim cieszyć.

Josh Billings
AddThis Social Bookmark Button
Wpisany przez Anna Młynarczyk
Liczba Wyświetleń: 221
PDF Drukuj Email

Szkoła Tańca SZYK- tańczący interes

Anna Młynarczyk: Proszę opowiedzieć nam, kiedy zaczęła się Pani przygoda z tańcem, a następnie z własną działalnością?

Joanna Radecka: Sama tańczę już 20 lat, Szkoła Tańca Szyk istnieje od 18, a od 6 lat działa na zasadzie działalności gospodarczej. Kiedy kilka lat temu nastąpił bum na taniec podjęłam decyzję, że rozpocznę intensywniej pracować na swoje nazwisko. W moim przypadku nie była to nawet trudna decyzja. Ja z reguły podejmuje szybko decyzje (śmiech). Może czasem zbyt pochopnie, ale decyzji o otwarciu własnej szkoły nie żałuję.

 AM: Decyzja zapadła, a co było dalej? Coś Panią zdziwiło, sprawiło kłopoty?

JR: Owszem było trochę nowości dla mnie na samym początku. Zajęło mi trochę czasu załatwianie wszystkich formalności, otrzymanie wpisu do ewidencji, numeru identyfikacji podatkowej i regonu. Nie wspominam tego jednak traumatycznie, więc nie było to takie trudne (śmiech). Nie przypominam sobie też żadnych trudnych momentów, ponieważ ja już dokładnie wiedziałam jak to będzie działać. Technicznie też byłam do tego przygotowana, już wcześniej obserwowałam funkcjonowanie podobnych placówek(pracowałam w podobnej szkole). Wybór miejsca na prowadzenie zajęć tanecznych był dość naturalny, ponieważ wynajęliśmy salę, w której wcześniej prowadziliśmy okazjonalnie zajęcia. Prowadzenie tego przedsięwzięcia nie było, więc dla mnie wielką trudnością. Potrzebowałam jedynie księgowej.

AM: Pracę nad własną działalnością łączy Pani z pracą na etacie…

JR: Owszem, pracuję także w szkole podstawowej i gimnazjum, jako nauczyciel języka angielskiego. Myślę, że dzięki temu łatwiej było mi podjąć decyzję o rozpoczęciu własnej działalności, ponieważ ryzyko i skutki ewentualnego niepowodzenia były mniejsze. 

AM: Czy trudne jest pogodzenie tych obu aktywności? 

JR: Technicznie bywa to trudne i wymaga ode mnie sporo logistycznego zacięcia. Wiadomo, komuś, kto nie pracował w szkole może się to wydawać bardzo łatwe, bo nauczyciel „podobno” pracuje tylko kilka godzin w tygodniu, ale to nie jest prawda. Często nie wychodzę przed 14 czy 15 ze szkoły, popołudniami prowadzę zajęcia w szkole tańca. Oczywiście do tego dochodzą zebrania z rodzicami, rady pedagogiczne, ale na to jestem już przygotowana, ponieważ pracuję dość długo w szkole publicznej. Wiedząc to wszystko z góry, udaje mi się pogodzić te obowiązki. Myślę, że mam szczęście, bo praca jest dla mnie wielką przyjemnością.  

AM: Na dodatek łączy to Pani z obowiązkami domowymi, czy to jeszcze jest wykonalne?

JR: To jest już trzeci etat (śmiech). Mam dwie córki, jedna dwuletnia wymaga więcej czasu poświęconego, ale na szczęście mogę liczyć na pomoc ze strony męża i babci. Nie zastanawiam się nad tym jak, po prostu staram się sobie z tym radzić. Nie jestem chyba jedyna.

AM: Pracuje i tańczy Pani z mężem…

JR: Tańczyliśmy, zdobyliśmy razem najwyższą, międzynarodową klasę taneczną „S”. Potem tańczyliśmy zawodowo. Posiadamy dyplomy Królewskiej Akademii Nauczycieli Tańca w Wielkiej Brytanii. Razem też zaczęliśmy uczyć tańca, a następnie prowadzić własną szkołę. Nadal tańczymy razem, ale już nie wyczynowo.

AM: Czy w takim układzie możliwe jest rozgraniczenie pracy i domu?

JR: Właściwie u nas praca nigdy się nie kończy. Całe nasze życie kręci się wokół tańca. Starsza córka też tańczy. Mogłoby się wydawać, że to jest złe, że nie odcinamy się od tego, ale nam to odpowiada. Wiadomo, nie uniknie się pewnych konfliktów, kiedy to sprawy zawodowe przegadujemy w domu, a sprawy domowe w pracy, ale nam to nie przeszkadza, bardzo dobrze się z tym czujemy. Taka sytuacja nas nie męczy, ponieważ praca jest naszą pasją. Od tylu lat tak się dzieje, że się już przyzwyczailiśmy.

AM: Wasza działalność opiera się głównie na pracy z ludźmi, co się z tym wiąże?

JR: Naszą działalność można podzielić na dwa typy. Prowadzimy pary sportowe oraz tak zwane kursy tańca użytkowego dla ludzi, którzy chcą się od tak nauczyć tańczyć (jest to mniej niż połowa naszej działalności). W obydwu tych aspektach pojawiają się inne problemy i inne wyzwania stoją przed nami. Kiedy mówimy o parach sportowych mamy na myśli wtedy dwie osoby, które tańczą razem w parze, o ich rodzicach oraz o nas, trenerach. To jest właściwie cały team, który musi się dogadać, razem pracować cztery razy w tygodniu, wyjeżdżać na zawody właściwie w każdy weekend. Tu są często problemy związane z niepowodzeniami, z pokierowaniem pewnej drogi takiej pary, wytłumaczeniem rodzicom pewnych spraw. Czasem trzeba godzić między sobą pary, ponieważ nie zawsze partnerzy są dobrze dobrani pod względem charakteru i nie można się skupić tylko na treningu, czasem nie idzie to jak z płatka. Często pracujemy, jako mediatorzy. W przypadkach, kiedy para traci formę, motywację i widać tego efekty, to szczególnie dzieci szukają wtedy winnych wszędzie poza sobą i też czasami jesteśmy na widelcu. Jest to ciężka praca, ale dająca wiele satysfakcji. Natomiast, jeśli chodzi o kursy tańca użytkowego, czy kursy przed ślubem, to jest to zupełnie inna praca. Jest wtedy więcej zabawy, ale też jak to jest przy usługach- trzeba być bardziej elastycznym i dostosować się do oczekiwań i predyspozycji klienta. Anielska cierpliwość jest tu niezbędna. Występują pewne uciążliwe kwestie, natomiast, jeśli chodzi o samą pracę to jest bardzo miło, szczególnie, gdy są to kursy dla ludzi dorosłych. W trakcie zajęć jest wiele żartów, również tych pikantnych, można sobie na więcej pozwolić. Dla takich par często zmieniamy program, żeby zajęcia były jak najciekawsze i nie były monotonne nawet dla nas. Także w pracy z ludźmi są różne problemy, kłopoty, ale też dużo radości i satysfakcji.

AM: Jak udaje się Wam pozyskać nowych klientów?

JR: Korzystamy ze sprawdzonych form reklamy, takie jak tablice informacyjne w stałych miejscach. Jest to w przypadku naszej działalności dość skuteczna i stosunkowo niedroga forma promocji. Na początku roku szkolnego, kiedy staramy się zainteresować nowych, młodych klientów zastanawiamy się nad reklamą w postaci plakatów w tramwajach, albo na tak zwanych słupach ogłoszeniowych. Coraz częściej jednak inwestujemy w reklamę internetową, stronę firmową, banery na różnego rodzaju portalach. Wszystko razem daje pozytywne efekty. Do tego także skorzystaliśmy z ogłoszeń- kuponów w portalach zakupów grupowych. Przy współpracy z nimi nie można jednak mówić o zarobku. Bardzo ostrożnie podchodzimy do tej formy reklamy. Z racji tego, że powstało bardzo wiele takich portali, czasy są coraz cięższe, mamy kryzys, obawiam się, że ludzie mogą przestać kupować produkty i usługi w regularnych cenach, że przestaną zwracać uwagę na jakość i inne aspekty oferty. Swoje decyzje opierać będą wyłącznie na tym, że akurat coś udało im się kupić z dużym rabatem. Wiele kupujących jest na szczęście czujnych w tej kwestii i dzwonią z prośbą o potwierdzenie danego rabatu oraz zakresu oferty. W naszej szkole grupy są mieszane, uczą się razem osoby, które kupiły ofertę ze zniżką i takie, które zapłaciły regularną cenę. Naszym zadaniem jest poprowadzić tak zajęcia, by wszyscy byli zadowoleni i chcieli przyjść na kolejne zajęcia już bez rabatu. Mamy już swoją markę, renomę i to już nas do tego zobowiązuje. 

AM: Wspomniała Pani o kryzysie, czy Szkoła Tańca Szyk też to odczuła?

JR: Uważam, że tak. Były lata, kiedy nie dawaliśmy rady poprowadzić kursów dla wszystkich zgłoszonych osób. Wszystkie szkoły tańca były wtedy oblegane. Teraz jest nieco gorzej, ponieważ ludzie jednak rezygnują z luksusu, jakim jest nauka tańca. Myślę, że taniec też już trochę spowszedniał. Minął bum i wróciliśmy do normalności sprzed bumu. Naszą główną działalnością jest jednak prowadzenie par sportowych, a tu w dalszym ciągu są chętni jak zwykle. Pracując w danej branży dłuższy czas trzeba być przygotowanym zarówno na lepsze, jak i trudniejsze czasy. Najważniejsza jest jednak fachowość wykonywanych usług. Czy kryzys jest, czy tez go nie ma, klient zawsze zweryfikuje profesjonalizm usługodawcy. W naszym przypadku wartość ma nasze długoletnie doświadczenie i miłość do tańca oraz potwierdzone bardzo prestiżowym dyplomem umiejętności. Często niestety zdarza się, że zajęcia prowadzą osoby, które kompletnie nie powinny tego robić, które nie mają ani odpowiedniej wiedzy, umiejętności ani żadnych uprawnień. 

AM: Co może Pani poradzić osobom, które dopiero rozpoczynają własną działalność?

JR: Nie czuję się aż taką bizneswoman, żeby udzielać porad. Skupiam całą swoją energię na pracy bardziej niż na myśleniu o zysku i pieniądzach. Inaczej nie potrafię. Na pewno trzeba sprawdzić, czy jest zapotrzebowanie na produkty lub usługi, które chce się wprowadzić na dany rynek. Ale jak to zrobić to nie wiem. Swój biznes prowadzę dzięki pasji do tańca i myślę, że to dzięki niej jest mi dużo łatwiej. No i oczywiście należy być uczciwym wobec ludzi, którym sprzedawać będziemy nasze usługi. Nieuczciwość nigdy nie opłaca się na dłuższą metę. Rób to, co kochasz najlepiej jak potrafisz a pieniądze przyjdą prędzej czy później! Oczywiście życzę wszystkim, żeby przyszły prędzej!!!



Współpracujemy z: